|
no to usłyszałem dziś w Cafe Futbol to, co podejrzewałem od dawna : Leo ma tak skonstruowaną umowę z PZPN, że nikt mu nie podskoczy.
Nie ma klauzuli odejścia, zwolnienia, jest punkt, że sobie chłop może zatrudnić do 10 dowolnych pomagerów na koszt PZPN.
Tak, że może niektóre gorące głowy skończą napadać na Holendra, robi dokładnie to, na co dostał pozwolenie na piśmie do przełożonego.
Gdybym bym pracownikiem PZPN to zgłosiłbym do prokuratury fakt popełnienia przestępstwa, bo ci,co z ramienia związku to podpisywali to albo debile albo przekupne *****i i jakiś procencik od umowy dostali.
I w jednym i drugim przypadku nie nadają się do tej roboty, za którą geld biorą.
Gdybym był Leo, to robiłbym to samo co on, a nawet jeszcze bardziej bym w ciula leciał z takimi personami jak Piechniczek et consortes. Może te jaja , co Leo z nimi odstawia spowodują jakąś lawinę, która ten beton zmiecie (wiem, marzenia, tylko marzenia).
K
|