|
Mimo wielkiego głodu sukcesu oraz możliwości, określanych za duże, Amica Poznań nie dała rady. Zadecydowały najsłabsze punkty zespołu, w którym nawet jego najlepsi piłkarze, byliby prawdopodobnie, najwyżej rezerwowymi w Udine. Nie obrażam tu Poznaniaków, gdyż to samo można powiedzieć o wszystkich innych naszych klubach. Świadczą o tym piłkarze, którzy w zdecydowanej większości, poza wyjątkami ( Kuba,Irek), po przejściu na zachód, nie wytrzymują konkurencji w walce o miejsce w swoich nowych klubach. Uche dopiero po kilku latach na zachodzie, pokazał się w Hiszpanii a u nas był uważany za wielki talent, który zawojuje świat, więc ze Stilicem warto być ostrożnym w jego wyróżnianiu. Jeśli u nas w klubach będziemy mieć samych piłkarzy pokroju Błaszczykowski, to dopiero będziemy mieli szansę na rywalizację ze średniakami europejskimi. Taka jest niestety prawda. Bo nasi najlepsi wcale nie grają w tych najlepszych klubach w Europie a co ponajwyżej w klubach z dołu tabeli lub lidze niższej.
Przy takiej wersji wydarzeń i tak jest jeden zasadniczy warunek, że nawet tacy sami Błaszczykowscy w polskiej lidze, będą dawać radę ze średniakami europejskimi. Warunkiem tym jest zmiana wymagań treningowych wobec piłkarzy w naszej lidze i wtedy dopiero będzie ich stać kondycyjnie, przez pełne 90 minut grać na pełnym presingu tak w pucharach czy potem w ligach zachodnich. Do tego jeszcze odporność psychiczna i umiejętność koncentracji do ostatniego gwizdka. I tutaj mam obawy, gdyż po pierwsze nie widzę w Polsce trenerów zdolnych takie profesjonalne treningi wprowadzić a także nie widzę polskich piłkarzy, zdolnych takie treningi zaakceptować, bez bojkotu wobec takiego trenera. Zobaczcie, że nawet Kuba czy Irek Jeleń czy inni w miarę rokujący, zawsze po zmianie ligi na zachodnią, nie wytrzymują tego od strony zdrowotnej. Większe obciążenia treningowe i meczowe w tych ligach, poprostu ich wykańczają i piłkarze tracą swoją szansę na sukces w ciągu jednego sezonu.
Błagam dosłownie Skorżę i nasz klub aby zrozumieli ten prosty aspekt naszych wiecznie powtarzających się kłopotów europejskich. Trzeba wprowadzać profesjonalizm przez duże P wśród naszych piłkarzy a tych pozyskiwanych z lepszych lig, zaprzestać wreszcie psuć w naszej lidze. Oni wcześniej są przyzwyczajeni do kondycji i zapieprzania samodzielnego a nie tylko klubowego, nad swoją kondycją i formą i tego trzeba także nauczyć naszych piłkarzy, aby taki Cleber czy Marcelo lub Diaz, nie dziwili się, że u nas piłkarze traktują treningi, jak przymusowe roboty społeczne. Taki milioner Beckham a chce mu się na stare lata na swoją kondycję zasuwać, gdyż ma to wpojone od dziecka, że bez pracy nie ma kołaczy i dla niego jest to naturalny jego obowiązek, bez kontroli ze strony klubu nawet.
A co robią nasze rodzime gwiazdki i nasi wszyscy trenerzy, gdy taki Dan Petrescu stawia taką diagnozę naszej piłki ligowej i szuka przyczyn w odpadaniu z pucharów, właśnie z winy treningów i kondycji oraz mentalności piłkarzy z naszej ligi ? Wyśmiewają go, jako oszołoma, który chce być od nich mądrzejszy a to przecież oni mają rację i takich oszołomów, jak Dan , nie chcą w polskiej piłce oglądać a media i PZPN im wtórują. Koniec. Kropka. Pucharów nie było i nadal nie ma.
Dopóki to się nie zmieni w naszej piłce, to nigdy nic nie zwojujemy w Europie a nasi piłkarze, będą na rynku transferowym, traktowani jak trędowaci czyli towar z przeceny. Nie pomogą tu nawet nowe stadiony czy bazy treningowe, jeśli nie będzie miał kto zmienić ten stan rzeczy. Każdy zaś talent pozyskany z zagranicy, jest skazany na regres swojej formy a nie na jej rozwój, poprzez nasze kluby i nikt z tych ambitnych, nie będzie chciał u nas dłużej zagrzać miejsca. Zostają przecież tylko przeciętniacy, nawet jak na naszą ligę. Zrozummy to wreszcie i zmieńmy to. Dzisiaj Amica Poznań potwierdziła to wszystko w całości. W 2 połowie siedli z kondycją i odpuścili presing a mentalność i słaba psychika, zaowocowala brakiem koncentracji do końca meczu i karygodne błędy najsłabszych punktów drużyny, ustaliły wynik końcowy. Teraz usłyszymy od piłkarzy zgodnie z prawdą, że mecz z Udine, kosztował ich tyle zdrowia, co 3 mecze naraz w naszej lidze. Ale prawidłowych wnisków na przyszłość z takiej samooceny piłkarzy, żaden piłkarz a co najgorsze, żaden polski trener w Polsce, nie zechce wyciągnąć. Nie ma żadnego polskiego Dana, który zaprowadzi piłkarzy do kopalni aby zrozumieli, jak ciężko trzeba zapieprzać na treningach, aby w piłce europejskiej zaistnieć i zasłużenie mieć lepsze pieniądze od tych górników z kopalnii, którzy na chleb muszą ciężzzzzzzzzzzzzzzzzzzko zasuwać pod ziemią a nie na trawie pod gwiazdami na niebie powyżej stadionu, tymi górnikami wypełnionym. Ale coż - taki kraj i taka jego piłka, jakie piłkarzy trenowanie. Inne słabsze ligi to rozumieją i grają w pucharach, nie zawsze mając topowych piłkarzy milionerów a chyba tylko nasza liga tkwi jak ten samotny biały żagiel ( chusteczka raczej ) w tak osobliwym stanie próżności i wiecznego niespełnienia a w tym cyklicznego zdziwienia. Nie ma też co, powoływać się na zbyt długą przerwę zimową i brak rytmu ligowego, bo dla przykładu tacy Ruscy czy nawet Niemcy lub Czesi, też mają podobną przerwę ligową a jednak im to nie przeszkadza w konfrontacji europejskiej, z rozpędzonymi już ligowo zespołami innych krajów.
Ostatnio edytowane przez kot : 27.02.2009 o godz. 04:58.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
|