Wyświetl pojedynczy post
PauL
Senior Member
 
 
Od: 08.2006
Skąd: VI

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15
Stary 24.02.2009, 17:18
Założyciel tematu ma zdecydowanie rację. NIE POLECAM szkoły Prolog. Chodziłem tam na dodatkowe lekcje z języka angielskiego, a dokładniej na przedmaturalny kurs. Pierwsze 2 miesiące naszą grupę uczyła dość solidna, wymagająca nauczycielka, która jednak z niewiadomych przyczyn zrezygnowała. Pomijając już fakt, że jak się deklaruje i podpisuje umowę, to takie rezygnowanie ni w pięć ni w dziesięć jest zachowaniem co najmniej nieodpowiedzialnym. No nic, myślałem, że da się jakoś przeboleć tę stratę, szczególnie, że zapewniono mnie, że na miejsce odchodzącej nauczycielki przyjdzie równie kompetentny człowiek. Niestety, po 2 tygodniach zjawiła się młoda, nieopierzona pyskata dziołcha, która nie miała pojęcia jak uczyć. ( nie, nie była to ponętna pani mgr tuż po studiach, nie wyobrażajcie sobie - gdyby tak było, to możliwe, że nie marudziłbym). Co do 2 tygodni nieobecności - lekcje właśnie przez ten czas nie odbywały się, a pieniędzy oczywiście nie zwrócono. Powiedziano, że jak ktoś chce, to może sobie 2 razy przyjść na zajęcia innej grupy. Noż kur.wa, zachowanie takie, jakby wszyscy uczęszczający byli bezrobotnymi mającymi kupę czasu i było im obojętne kiedy lekcja się odbędzie.
Z lokalem też robiono jebickie problemy. Raz przyszedłem na zajęcia, w umówione miejsce - do lokalu przy ulicy Bronowickiej. A tu niespodzianka - pulchniutka pani sekretarka z szelmowskim uśmiechem pyta mnie " A pan gdzie ? Od dziś środowe zajęcia odbywać się będą w wygospodarowanej salce w pobliskim przedszkolu"
Super, myślę sobie. Pewnie wynajęli jakiś pokój, w sumie nie ma co robić awantur. Marzenia prysły, gdy trafiłem do nowego budynku. Salka, w której miały odbywać się lekcje, to najprawdziwszy w świecie pokoik dla niemowlaków - pełno dywaników z wzorkami misiów puchatków, samochodziki z plastiku, gumowe bączki i inne tego typu pierdoły. No, zajebiście, siadłem na małym puchatkowym krzesełku i załamałem się. Nawet dobiegające mnie zewsząd odłgosy maluchów domagających się dokładki budyniu i zmiany pieluchy nie robiły już na mnie większego wrażenia.
Także reasumując - wystrzegajcie się tej szkółki, bo najspokojniejszego mogą tam wyprowadzić z równowagi. Jedno co im wychodzi, to ściąganie czesnego, choć nawet i w tym przypadku słyszałem, że w wyniku zamieszania w papierkach jednej osobie się upiekło i wyjebała ich na kilkusetzłotową ratę.
Odpowiedz cytując