Co do pojemności na hali - 3 tys. miejsc to niby nie jest dużo. Problem podstawowy został już rozwiązany. Można wygodnie oglądnąć mecz hokeja. Nie trzeba stać przez całe spotkanie.
No ale pozostaje kwestia zachowania kibiców. Na Podhale może przyjść
każdy i kibicować nawet gościom. W mistrzowskim dla Podhala sezonie w finale z Tychami widziałem fanów przyjezdnych, którzy cieszyli się ze zwycięstwa w serii rzutów karnych, stojąc... w środku trybuny, pomiędzy kibicami gospodarzy. I nic się im nie stało.
Do niedawna na Podhalu można było kupić piwo i wypić w klubowej kawiarence na hali (albo wynieść pod kurtką na trybuny

). Pewnie teraz, po zmianie przepisów piwo na halę wróci.
Tymczasem kilka lat temu, gdy za namową ojca wybrałem się na mecz Pasów z Toruniem (o 3 miejsce) - przez cały mecz doping opierał się na bluzganiu Wisły i przyśpiewkach "PZPN, PZPN, j.ć PZPN". Wiem, byłem naiwny sądząc że kibice hokeja i piłki nożnej się różnią. No ale nie wszystkim się to podoba.
Póki w Krakowie nie będzie cywilizowanej atmosfery na hali, póty te 3 tys. osób nie przyjdzie. Hokej to wyjątkowo efektowny sport, nawet w wykonaniu polskiej ligi. W dodatku oglądając go w telewizji wiele się traci, w odróżnieniu od futbolu. Więc potencjał kibicowski w Krakowie jak najbardziej jest. Problem w tym, że ok. 500-osobowa dzicz odstrasza z hali miłośników tego sportu.