|
Coraz bardziej wydaje mi się, że problem z Leo , tak samo samo jak i inne problemy polskiej piłki (korupcja) swoje źródło mają tylko w jednym miejscu - PZPN.
To państwo w państwie, na które nie ma bata a zarząd myśli tylko o tym jak najmilej spędzać czas i jak najprzyjemniej wydawać pieniążki, które sami sobie przyznają.
Leo się tylko dostosował, był na tyle cwany by odpowiednio mu adwokaci sformułowali umowę, że jak go wywalą to on na tym nie straci.
Ich to w sumie też wali, przecież ze swoich mu nie dają.
Na całym zamieszaniu coś jeszcze usiłują pismaki ugrać, szukają sensacji bo za to mają płacone.
Jedyne wyjście to czekać, aż do Wrocławia pojadą wszyscy z Miodowej i okręgowych związków oraz że zaczną inni tam działać. Ale jak zorganizować , by i oni zaczęli myśleć o naszej piłce a nie o napełnieniu kałduna - nie wiem. Pewnie wszystko sprywatyzować i wtedy właściciel sam przypilnuje, by mniej chowali pod swój obrus.
Kiedyś mi się wydawało, że takim testem, że nowe idzie to zatrudnienie Kasperczaka, on by ich przycisnął by robili to , co do nich należy. Dziś już nie jestem tego i jego taki pewny.
|