joshi napisał(a):
|
albo ja przegiąłem albo Wy mnie nie zrozumieliście, ja napisałem tylko, że wiele osób może bardziej doceniać Reissa za zasługi dla Lecha niż mieć do niego żal o odpuszczanie meczów. Podobnie u nas z Frankiem mimo jego zachowania wielu ludzi mu to wybacza bo strzelał i grał znakomite mecze i to mu się pamięta a nie jego postawę.
|
Mysle, ze tych przypadkow nie mozna ze soba porownywac. Franek po prostu stracil szacunek i wiarygodnosc. Owszem, odbylo sie to wszystko w zalosnych okolicznosciach (do tego by najpierw zyczyc Lechowi mistrza, aby chwile pozniej wpychac sie na chama do Wisly mimo sprzeciwu ogromnej ilosci kibicow, potrzebny jest przeogromny tupet), ale mimo wszystko nigdy nie handlowal meczami Wisly. Inaczej mowiac, nie doposcil sie przestepstw, z tytulu ktorych wokol Wisly byloby kupe smrodu i powazne klopoty z Wydzialem Dyscypliny. To, ze Lech pozostaje bezkarny, w niczym nie umniejsza niegodziwosci Reissa. Kazdemu innemu klubowi najprawdopodobniej grozilyby surowe kary, kto wie czy nie z degradacja na czele.
Reissa predzej nalezy porownac do Zdziska Kapki (notabene pilkarsko bardziej zasluzonego).
Ten juz moim zdaniem dopuscil sie bezspornego kur...wa, bowiem firma Mandziary, ktora reprezentowal jednoczesnie bedac zatrudnionym przy Reymonta, zwyczainie okradla Wisle.
Tak czy inaczej, od momentu ostatecznego pozegnania z oboma ww panami, stadion na Wisle nigdy nie skandowal na ich czesc.
Trudno jest miec szacunek do kogos, kto nie ma szacunku do samego siebie.