Lemoniadowy Joe napisał(a):

zdecydowanie nie mamy najmniejszych szans co innego rozwalić jakiś Beitar czy wygrać z Barceloną a co innego zmierzyć sie potężna Amicą czy wielka Legią że juz o drugim gigancie z Warszawy nie wspomnę , nie mamy szans
|
A co innego remisować z ŁKS-em i dostać w dupę od Śląska i Ruchu. Każdy kij ma dwa końce.
Ale racja - nie ma co wyrokować, dopiero liga da nam odpowiedź gdzie będziemy - podejrzewam, że dzięki Skorży i w miarę niezłemu składowi, jesteśmy w stanie walczyć o mistrza, forma raczej będzie stabilna (na stałym poziomie) i dorobek z jesieni powinniśmy powtórzyć. Problem pojawi się jednak, jeśli Legii lub Lechowi wystrzeli runda życia (a i ciułaczom z Polonii też nie musi źle iść) - wtedy będzie raczej posprzątane.
Kolejna sprawa, transfery - zrealizowaliśmy 0,6 na 3 priorytety, więc ktoś z zadania się nie wywiązał.
Wątek Cupiała - będę powtarzał do znudzenia, Cupiał nie dał (prawie - o tym zaraz) nic z własnej kieszeni, Cupiał pożyczył. Można to w pewnym sensie nazwać inwestycją, ale nie jest to potocznie rozumiana inwestycja w futbol, która zakłada włożenie kasy i brak zwrotu (np. jeśli chodzi o kwestię transferów). Tutaj kochamy się jak bracia, ale liczymy się jak wiadomo kto. Prawdą jest, że bez Cupiała nie mielibyśmy jednego z najwspanialszych okresów w naszym klubie, ale z drugiej strony, teraz ta "dobroć" ściąga nas bardzo w dół.
Wreszcie co do kwestii finansowania - wiecie co z mienia wejście Bet-at-home do Wisły Kraków? Nic nie zmienia. To co do tej pory kładł Cupiał (i to jest to co dawał a nie musiał) - jako reklama na koszulkach Telefoniki, co nota bene wracało do niego w postaci odsetek od długu wobec TF, zostało przerzucone na BAH. Teraz po prostu BAH będzie spłacał nasze odsetki i kawałek długu względem TF. Żadnych dodatkowych pieniędzy od Cupiała na transfery nie ma, a my jedziemy na kasie jaką Wisła sama zarabia - czyli bilety, prawa tv, sponsorzy itd., no i wreszcie kluczowo - sprzedaż zawodników.
I teraz całkiem realne jest to o czym mówi Bednarz - kasy na nic nie ma, trzeba "doczekać" zbudowania stadionu przez miasto, korzystać z upustu jakie nam daje - czyli milion za wynajem, w zamian za reklamę na stadionie. Finalnie spłacenia długu, co pozwoli nam wyjść na prostą, czyli wreszcie zacząć się rozwijać. Pytanie teraz brzmi, czy rzeczywiście w klubie jest taki mózg, który przez te najbliższe lata przeprowadzi Wisłę właściwie bez szwanku, czyli drużynę która walczy o najwyższe cele w lidze i pokazuje się w pucharach, tak aby się nie okazało, że na 30 tysięczny stadion będzie przychodzić 5 tys., bo w Ekstraklasie gramy o miejsca od 6 do 8.
Jeszcze co do Ettiena - Bednarz chyba się zdradził, że raczej to my nie chcemy gościa, a Skorża to w sumie ratował sytuację z tym menago. Ale tak na zdrowy chłopski rozum, to wydaje mi się, że wina leży po obu stronach. Bo założę się, patrząc na cyrki z innymi zawodnikami, że Skorża mógł się umawiać na 150 tys. euro kontraktu z menago, podobnie Bednarz, ale pisnąć o tym, że jest to motywacyjny, to raczyli pewnie jak już z menago byli dogadani. Wobec czego menago przysłał ofertę 150/150

i ja się mu nie dziwię. Oczywiście to tylko teoria, bo może wcale, jak ktoś wskazywał, nawet nie myśleliśmy o podpisywaniu gościa, w każdym razie - nie ma go i nie będzie, trzeba dołączyć go do grupy Tristanów, Neiów itd. i zapomnieć.