Więc najpierw były jubileuszowe uroczystości, potem premier Tusk szukał 17 miliardów, później talibowie w Pakistanie ucięli głowę polskiemu geologowi, wreszcie Jan Maria Rokita własna piersią bronił przed Niemcami płaszcza Konrada – i w ten sposób umknęło naszej uwadze wydarzenie szalenie interesujące – mianowicie wypłata pierwszej emerytury z tak zwanego II filaru, czyli – z tak zwanych Otwartych Funduszy Emerytalnych. Emerytura ta wyniosła 23 złote i 65 groszy miesięcznie.
Te Otwarte Fundusze Emerytalne zostały wprowadzone na podstawie ustawy z 13 października 1998 roku, stanowiącej jedną z czterech wiekopomnych reform charyzmatycznego premiera Jerzego Buzka, co to kierował rządem firmowanym przez koalicję Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. Na podstawie tej ustawy każdy musiał sobie wybrać fundusz, który odtąd będzie z niego ściągał haracz w wysokości 7,3 procenta składki ubezpieczeniowej, w zamian za co zapewni mu dostatnią emeryturę. Tak w każdym razie przedstawiały to reklamy telewizyjne.
Prawda zaś, jak zwykle, była nieco inna. Chodziło o to, żeby utrzymać obowiązek ubezpieczeń emerytalnych i dzięki temu dopuścić do ograbiania obywateli polskich również firmy zagraniczne. Co z tego mieli politycy, którzy te rozwiązania forsowali – tego nie wiem. Być może z głupoty działali bezinteresownie, to znaczy – nie wzięli żadnej łapówki, chociaż takie przypuszczenie znakomicie nadawałoby się do wstępu do bajek.
Więc Otwarte Fundusze Emerytalne dostawały od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych te 7,3 procenta i następnie pieniądze te „inwestowały”. Przede wszystkim – kupowały obligacje Skarbu Państwa, zapewniając sobie tak zwany „zysk bez ryzyka”. Inwestować w ten sposób mógłby każdy – nawet najmniej rozgarnięty obywatel, zmuszony przez władze Najjaśniejszej Rzeczypospolitej do „wybrania” sobie Funduszu. No tak – ale wtedy żaden z Otwartych Funduszy Emerytalnych nie mógłby odliczyć sobie 15 procent tytułem tak zwanej „prowizji”. I o to właśnie chodziło! Czy z tej „prowizji” jakoś korzystali autorzy i promotorzy tej wiekopomnej reformy? Oto pytanie!
Ta wiekopomna reforma weszła właśnie w życie i pierwsza emerytura wypłacona z Otwartego Funduszu Emerytalnego 6 lutego br. wyniosła – jak już mówiłem - 23 złote i 65 groszy. Wyniosła tyle, bo ubezpieczona pod przymusem w tym funduszu pani zgromadziła na swoim koncie „tylko” 6 tysięcy złotych. No dobrze, ale przecież taki np. Kredyt Bank ogłasza, że za umieszczenie pieniędzy na lokacie terminowej płaci 8,3 procenta rocznie. Zatem policzmy: 8,3 procenta rocznie od 6 tysięcy złotych, to 498 złotych. Podzielone przez 12 miesięcy daje 41 złotych miesięcznie. Jest to prawie dwa razy więcej, niż wyniosła emerytura uzyskana z Otwartego Funduszu Emerytalnego!
Widać zatem wyraźnie, że poprzez zmuszenie do lokowania swoich pieniędzy na kontach Otwartych Funduszy Emerytalnych na podstawie ustawy z 13 października 1998 roku, obywatele zostali przymuszeni do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem. Pomijam już drobiazg, że w czerwcu ub. roku niezawisły Sąd Najwyższy ostatecznie zdecydował, iż pieniądze na kontach Otwartych Funduszy Emerytalnych nie są własnością osób ubezpieczonych – to już samo zmuszanie kogokolwiek do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem stanowi przestępstwo kryminalne z artykułu 282 kodeksu karnego: kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, przemocą (...) doprowadza inną osobę do rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym – podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. W tym przypadku przemoc wynikała z ustawy, ale przecież ustawa stwarzała tylko pozory legalności dla tej kradzieży zuchwałej. Nie tylko dlatego zuchwałej, że dotyczącej milionów ludzi, ale przede wszystkim dlatego, że instrumentem, przy pomocy którego to przestępstwo zostało popełnione, dzięki któremu stało się w ogóle możliwe, była ustawa. Posługiwanie się prawem w celu osiągnięcia skutku przestępczego dowodzi niesłychanego cynizmu sprawców i ich głębokiej i nieodwracalnej demoralizacji.
W tej sytuacji pozostaje nam tylko przypomnieć, kto dopuścił się tego czynu. Możemy się tego bez kłopotów dowiedzieć, sprawdzając, kto i w jaki sposób głosował nad ustawą z 13 października 1998 roku o systemie ubezpieczeń społecznych. Głosowanie to odbyło się 22 września 1998 roku. Za ustawą głosowało 168 posłów Akcji Wyborczej Solidarność, wśród nich Bronisław Komorowski, Stefan Niesiołowski, Marian Krzaklewski, Jerzy Buzek, Kazimierz Marcinkiewicz, Ryszard Czarnecki i Kazimierz Michał Ujazdowski. Spośród posłów Akcji Wyborczej Solidarność przeciwko tej ustawie głosował tylko poseł Jan Maria Jackowski. Za ustawą głosowali tez posłowie Unii Wolności, a wśród nich: Leszek Balcerowicz, Mirosław Czech, Jerzy Osiatyński, Bogdan Borusewicz, Mirosław Drzewiecki, Tadeusz Mazowiecki, Grzegorz Schetyna, Hanna Suchocka, Adam Szejnfeld, Henryk Wujec i Janusz Lewandowski.
|