Dzisiaj padł jeden z moich mitów, a mianowicie taki, że zawsze kibicuję polskim drużynom w pucharach, niezależnie od antypatii na krajowym podwórku. No i było tak faktycznie zawsze, Widzew, Legia, niezmiennie. Do dzisiaj

No kurde nie potrafię się po prostu cieszyć sukcesami tego napinkowego ostatnimi czasami tworu i wynik na kwadrans przed końcem szczerze mnie satysfakcjonował.
No ale z drugiej strony ta moja duża niechęć jest jakimś tam dowodem na to, że serio zaczynają nieco wyrastać ponad ligę, bo ten remis osiągnięty w tych warunkach, przed rozpoczęciem ligi w lutym jest jednak sukcesem, choć szanse na awans po 2-2 u siebie mają mizerne.