Uran235 napisał(a):

|
Dlaczego zakładam tezę, że wszyscy( a właściwie duża część, a nie wszyscy, ale mniejsza z tym) niezdrowo podniecają się zawodnikami. Powód jest prosty. Reagujecie nieproporcjonalnie do klasy zawodników, o których rozmawiamy. Rozmawiamy o grajkach niezłych, prawdopodobnie wielu z nich byłoby wzmocnieniami dla Wisły, ale pozostaje kwestia pieniędzy. My naprawdę mamy skromny budżet, w którym trzeba się zmieścić, nie mamy milionów na transfery, na pensje też mamy niewiele. Jest pewien poziom finansowy, którego nie możemy przekroczyć, musimy ważyć, czy jakiemuś piłkarzowi opłaca się płacić takie pieniądze, a trzeba podkreślić, że dla nas nawet "marne" 50 tyś. euro to spora kwota. Niestety w wielu forumowiczów zachowuje się tak jakbyśmy mieli każdego interesującego zawodnika kontraktować za tyle ile on sobie życzy, bo to i tak cena promocyjna. Ale nawet jeżeli to jest cena promocyjna, to często dla naszego budżetu relacja cena-jakość jest nieodpowiednia. Czasem lepiej nie wydać pieniędzy na zawodnika niezłego, żeby móc je potem wydać na zawodnika lepszego. Rozumiem frustrację, bo Wisła odrzuca kolejnych kandydatów, a do klubu ostatecznie nikt nie trafia, albo dostajemy przepłaconych Gargułę i Łobodzińskiego, ale to nie może wpływać na chłodną ocenę przydatności danego zawodnika i opłacalności jego transferu.
|
Uran pełna zgoda z tym co napisałeś, ale w tych oszczędnościach jedziemy w skrajności. Mówi się, że nie kupujemy piłkarzy - bo nas nie stać, nie bierzemy gwiazd - bo nie stać nas na kontrakt dla nich, nie bierzemy wyróżniających się polskich zawodników - bo ich klasa sportowa jest nieproporcjonalna do ceny i wymgań kontraktowych.
Obraliśmy zatem taktykę wyszukiwania tanich, acz w miarę dobrych gości, którzy mogliby być alternatywą dla tych grających, niektórzy nawet mogliby ich wygryźć ze składu.
Wreszcie - nie wiesz ile zażyczył sobie piłkarz, który sam sobie zdaje sprawę, że pół roku nie grał i mówi, że kasa nie powinna być problemem. (Wiem jak jest, może łżeć, ale z drugiej strony nic na ten temat póki co nie wiemy).
Teraz zaczyna się bajka, że przychodzi niezły piłkarz, który jak sam wskazywałeś na pół roku bez grania, w sparingu wypada według relacji całkiem nieźle. Reprezentant kraju, który chce załapać się do kadry, więc wygląda na to, że o formę chce zawalczyć (przypominam to nie Polak i nie ma na nazwisko Matusiak). I jesteśmy raczeni informacjami na które zwracał uwagę bodajże 1q2. Nie podpiszemy go - ok, ale darujmy sobie zabawy Wilczka, że darmowy piłkarz z takim CV, który sam twierdzi, że pieniądze nie powinny być problemem - jest dla nas za drogi i jego występ nie powalił na kolana. Bo to po prostu jest żałosne.
Piszesz, że lepiej czasem oszczędzić na kimś słabszym, żeby wybrać kogoś lepszego - ale kogo?
Doszliśmy do takiej skrajności w ograniczeniach, że biorąc pod uwagę piłkarzy za darmo, z dobrym CV i umiejętnościami, że ten Ettien rzeczywiście zaczyna być gwiazdą. Wyjdzie na boisku, że jest co najwyżej średnim piłkarzem (ale wzmocnieniem) - ok, ale właśnie gdzie my mamy teraz tę granicę do relacji kasa-jakość?
Pytam, bo w lecie odejdzie Brożek, który jak na swoje umiejętności zarabia cholernie mało - gdzie znajdziemy piłkarza choć w połowie zbliżonego umiejętnościami - Żuraw? Prawdopodobnie z wyższym kontraktem?
Uran235 napisał(a):

|
Żeby nie było, osobiście bardzo liczę na transfer Ettiena, bo przekonuje mnie jego dotychczasowa kariera i w szerszej perspektywie z pewnością by się nam przydał. Tylko pytanie brzmi, czy stać nas na podjęcie podwyższonego ryzyka? Piłkarz potrzebuje czasu na dojście do formy, nie ma też gwarancji, że do formy wróci, na dodatek po takiej przerwie jest w grupie podwyższonego ryzyka jeżeli idzie o kontuzje.
|
Ja odbijam piłeczkę i pytam, czy w momencie, kiedy całą rundę były problemy z ofensywą, stać nas na nie podjęcie tego ryzyka? Przy odpukać wylocie Brożka będzie ciężko, Lech wygląda na to, że może rzeczywiście te punkty ciułać i to samo Legia. Naprawdę walka o mistrza może toczyć się na kilku punktach, a my tymczasem z priorytetów(!) wysokiego napastnika, ofensywnego pomocnika i bramkarza, zrobiliśmy szopkę i jest Beto (który nota bene wygląda, że też nie jest przygotowany do gry na tym najwyższym poziomie).
Ja w pełni rozumiem Twoje zdanie i zabezpieczenie naszych wątłych finansów - ale to wszystko jest przy założeniu, że tego mistrza nam się uda obronić, a przy wielkim pechu wylecieć możemy nawet z pucharów, to znowu odbije się głęboką czkawką.
Cytat:
|
Czy facet ma paszport- ponoć menadżer twierdzi, że ma. Czasem trzeba uwierzyć drugiej stronie na słowo, ale teraz się dopiero przekonamy. Co do kontuzji, to ja nie napisałem, że Ettien miał kontuzję. Chodzi o to, że pół roku trenowania z rezerwami Levante, bez rozgrywania spotkań dla profesjonalnego piłkarza może mieć skutki niemalże tak opłakane jak kontuzja, a trzeba brać pod uwagę, że cały wcześniejszy sezon też Ettien miał zaburzony- jego klub organizacyjnie i finansowo leżał i kwiczał.
|
Masz rację, pół roku to kupa czasu - dlatego grał 90 minut w sparingu. Efektywnie grał pewnie przez 20, ale 90 wytrzymał, a to już coś. Mówię cudów z gościem nie ma, ale cudów nie oczekujemy. Oczekujemy solidnego grajka, który parę piłek do napastników pomoże nam dograć i zdobyć kilka bramek dzięki temu.
Na angielskiej wikipedii jest wątek z źródłem, jakoby rzeczywiście hiszpańskim paszportem dysponował (z odwołaniem do tegoż źródła).