Ciekawe na ile odkrywają ten wątek, no i pozostaje kwestia autentyczności. Bo pisanie o cenie tysiąca funtów, to chyba raczej w kontekście ceny wywoławczej.
Sceptycznie do tego podchodzę, ze względu na inną kulturę epistolografii i zapisków oraz dziwny ton artykułu, jakby wymyślał go jakiś dziennikarz z tej bulwarówki.
Ale gdyby, gdyby...
