Dobra, a kto organizuje spotkania Wiślaków w szkołach i szpitalach? Kto dał za darmo bilety na mecze PE dzieciakom z podstawówek? To jest marketing na miarę naszych realiów.
W Polsce gadżety sprzedają się słabo, jest na rynku masa podróbek. Trudno tez liczyć, że po podpisaniu Beto nagle zaczniemy hurtem sprzedawać koszulki z jego nazwiskiem.
Poznań ma o wiele łatwiej, tam jest jeden klub a po osiedlach na przygodnych kibiców wracających z meczu nie czają się psychole. Teraz już nie jest tak źle jak kiedyś, ale świadomość zagrożenia wśród "niedzielnych" pozostała. Sam miałem kiedyś wątpliwą przyjemność wracać z sylwestra tym samym autobusem, co "kibice" z gorszej strony Błoń ze swojego meczu noworocznego.
Bydło.
Pomijam piosenki śpiewane głosami zarzynanych baranów, ale ogólne zidiocenie, zaczepianie staruszków przy wyjściu z autobusu przez jakichś "strit fajterów" i rzucanie bluzgów do stojących na przystanku policjantów, oczywiście już po zamknięciu drzwi tegoż(

) robiło bardzo smutne wrażenie. Sami kozacy, ale jak wychodząc zebrałem jednego z bara to jeszcze mnie przeprosił...
Co ma zrobić nasz dział marketingu, żeby mecz piłkarski nie kojarzył się z bandą debili drących mordy po osiedlach? Łatwo jest krytykować, ale sytuacja jest średnio sprzyjająca jakimś akcjom marketingowym, bo takie kieruje się nie do gości co mają po kilkadziesiąt wyjazdów na karku, ale tzw. "pikników", kibiców okazjonalnych.
Druga sprawa - przebudowujemy stadion, obecnie jego pojemność jest mocno przez to ograniczona. Po co mamy się reklamować, skoro i tak większość miejsc będzie zajęta przez "karnetowców"? Czy potencjalnych kibiców nie zniechęci do nas konieczność stanie w kolejce po bilety, których i tak dla wszystkich nie wystarczy?
Akcje marketingowe muszą poczekać, aż będziemy mieli porządny stadion, a nie wielki plac budowy. Wtedy będzie sens inwestować w "pikników".