Wyświetl pojedynczy post
kalashnikov2
Senior Member
 
Od: 02.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2921
Stary 14.02.2009, 16:40
http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,...wiadomosc.html


Unia szykuje drakońskie prawo: blokady Internetu i filtry




Komisja prawa Parlamentu Europejskiego w swojej opinii na temat projektu raportu o polityce ochrony praw autorskich opowiedziała się za stopniowaną reakcją na naruszenia praw autorskich oraz za stosowaniem filtrów sieciowych. Zdaniem komisji za pomocą filtrów możliwe będzie "proste rozróżnianie między znajdującymi się w Internecie treściami legalnymi i nielegalnymi" (sic!). Poza tym providerzy mają współpracować z właścicielami praw autorskich. Autorem projektu jest hiszpański socjalista Manuel Medina Ortega wspierany między innymi przez Janelly Fourtou, żonę byłego przewodniczącego zarządu koncernu Vivendi. Zasadniczą przyczyną powstania tego projektu są przymiarki Komisji Europejskiej do nowelizacji liczącej sobie dziewięć lat polityki ochrony praw autorskich. Deputowani zasiadający w jednej z czołowych komisji podzielają wraz ze sprawozdawcą pogląd, że nie są potrzebne kolejne wyjątki w prawie autorskim ani też w prawach użytkowania. Nie powinno wprowadzać się nowych przepisów ograniczających, ponieważ już teraz niektóre z nich są zbyt restrykcyjne, np. te dotyczące nauki online abo też cytowania w Internecie.
Zalecenia spotkały się z ostrą krytyką ze strony francuskiej organizacji obywatelskiej La Quadrature du Net. Ze względu na fakt, że Parlament Europejski w ramach innego raportu, a także ostatnio przy okazji pierwszego czytania trwającej właśnie nowelizacji pakietu ustaw telekomunikacyjnych wypowiedział się zdecydowanie przeciwko blokadom internetowym i propozycjom filtrów, działacze organizacji uważają, że nowego projektu nie warto brać na poważnie. Wprowadzone ponownie do gry "represyjne środki spełniają wszelkie życzenia przemysłu rozrywkowego, jakie przemysł ten formułuje wobec Internetu i jego użytkowników". Działacze organizacji domagają się od deputowanych, aby ci zdecydowanie odrzucili raport w mającym wkrótce nastąpić głosowaniu plenarnym. Jak zauważa organizacja, na kilka miesięcy przed wyborami europejskimi obywatele będą szczególnie wyczuleni na to, jak reprezentowane są ich interesy. A tymczasem w Brukseli rozmowy nad nową wersją regulacji prawa telekomunikacyjnego w tak zwanym postępowaniu trójstronnym pomiędzy Parlamentem, Radą UE i Komisją wchodzą w decydujący etap. Zdaniem obserwatorów Zieloni angażują się mocno w ponowne wprowadzenie wniosku o poprawkę 166, który przedstawiciele rządów najpierw skreślili. W ten sposób Parlament chciałby zapewnić, że niezbędne "ograniczenia praw użytkowników do dostępu do treści, usług i aplikacji" będą możliwe jedynie w zgodzie z "zasadami proporcjonalności, skuteczności i odstraszania". Poza tym parlamentarzyści walczą także o wyeliminowany z debat wniosek o poprawkę 138, zgodnie z którym "ingerencje w prawa i wolności użytkowników końcowych" mogłyby następować jedynie za zgodą organów wymiaru sprawiedliwości.



===========

I coś dla zwolenników eutanazji, oraz tych którzy oburzają się gdy ktoś próbuje umniejszyć skalę ofiar holocaustu:

Powrót do "Dziecka K"?

Autor: Mirek Kokoszkiewicz, sob, 14/02/2009 - 14:44
Na wojnie jak to na wojnie. Kiedy grzmią armaty i spadają bomby trudno usłyszeć, a tym bardziej zapamiętać i zrozumieć pojedyncze LUDZKIE głosy. Dlatego postanowiłem odczekać kilka dni, aż ucichnie nieco kanonada w odwiecznej walce dobra ze złem. Tak się złożyło, że i Europa miała ostatnio swoją odpowiedniczkę Terri Schiawo z USA w postaci uśmiercanej na oczach świata włoszki Eluany Englaro.

Wśród wielu głosów oburzenia i potępienia, były też i takie, które uważały, że dzieje się nie tylko coś strasznego, ale i zupełnie jako zjawisko nowego w naszym świecie.
Wielkie krwawe światowe konflikty miały to do siebie, że po ich zakończeniu na krótko dochodziło do głosu dobro, a ideolodzy zła i wysłannicy szatana na chwilę milkli. Tak było i po ostatniej wojnie.

O holokauście Żydów wiedzą dziś wszyscy. Coraz częściej środowiska gejowskie mówią o holokauście homoseksualistów. Cisza panuje jednak na temat jeszcze jednego holokaustu.
Jego ofiarą padli nieuleczalnie chorzy, którzy poddani zostali masowej eutanazji. To na nich zastosowano po raz pierwszy ruchome komory gazowe i zastrzyki w serce z fenolu.


Z grona oświeceniowców, postępowców i prawdziwych Europejczyków popierających zabijanie z "wyższych pobudek" na medialne czoło wysunął się na polskim odcinku ideologicznej walki popularny ostatnio profesor Jan Hartman, kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki w Collegium Medicum na Uniwersytecie Jagiellońskim, a także, o czym już wie mniej osób, mąż znanej z mediów socjolog Barbary Hartman i członek założyciel reaktywowanej w Polsce żydowskiej Loży B’nai B’rith Polska.
Mogliśmy go oglądać w ostatnim programie Janka Pospieszalskiego "Warto rozmawiać" gdzie jego sojuszniczką w popieraniu zagłodzenia na śmierć Eluany była, a jakże publicystka Gazety Wyborczej Ewa Siedlecka.
Czy wybitny profesor Jan Hartman i publicyści Gazety Wyborczej wiedzą jak doszło do zbrodniczych, masowych eutanazji dokonanych przez Niemców i to, że 22 głównych sprawców zasiadło na ławie oskarżonych?
W dniach od 9 grudnia 1946r. do 20 sierpnia 1947r. odbywał się Norymberski Proces Lekarzy. Podczas jego trwania opinia światowa dowiedziała się jak doszło do masowej na niespotykaną skalę eksterminacji bezbronnych ludzi za pomocą eutanazji. Warto dziś to przypominać gdyż wiele dowiedzieć się dzięki temu możemy o obecnej kondycji ludzkości.
W 1938 roku do kancelarii Hitlera, który wraz ze swym osobistym lekarzem Karlem Brandtem zastanawiał się jak pozbyć się ludzi starych, chorych i upośledzonych, wpłynął list od niejakiego Knauera z Lipska, ojca upośledzonego dziecka, który prosił o "łaskę śmierci" dla pozbawionego jednego przedramienia, ze zdeformowana stopą i "wrodzonym idiotyzmem" niemowlęcia.
Postanowiono ten przypadek potraktować, jako pilotażowy, oprawić go odpowiednio propagandowo i w razie sukcesu ten "patent" zastosować na skalę masową. Osobiście zajął się tym lekarz Hitlera Karl Brandt, a sprawie nadano kryptonim "Dziecko K".
Karl Brandt uznał za najważniejsze wymyślenie "reklamowego sloganu" i sposobu takiej perswazji skierowanej do rodzin i rodziców uśmiercanych oraz lekarzy, personelu medycznego i obywateli, aby ewentualne poczucie winy za śmierć zamienić w uczucie satysfakcji ze spełnienia dobrego uczynku powodowanego uczuciami wyższymi.
Spośród wielu propozycji padło na hasło "ŚMIERĆ Z LITOŚCI".
I tak 25 lipca 1939 roku śmiertelnym zastrzykiem zabito „Dziecko K” pierwowzór dzisiejszych Terri Schiawo i Eluany Englaro.
Akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Kolejnym etapem miał być nakręcony na zlecenie Hitlera i Brandta film mający całe społeczeństwo przekonać o zbawiennych skutkach zabijania ludzi chorych, starych i upośledzonych.
Zalecano, by scenariusz zawierał przesłanie mówiące, że
1. Szpitale są przepełnione takimi pacjentami
2. Ci ludzie tak naprawdę już nie żyją
3. Oni sami tego chcą, lub chcieliby, gdyby mogli to powiedzieć
4. Ich wygląd musi być odrażający i budzący wstręt
5. Tytuł filmu ma być jednocześnie hasłem kluczem mówiącym, że te osoby tak naprawdę już nie żyją.
Tak powstała pierwsza robocza wersja niemieckiego filmu pod tytułem "ISTNIENIE BEZ ŻYCIA", niezaakceptowana jednak przez kancelarię Hitlera. Obraz oceniono, jako za mało ponury, mogący w społeczeństwie wzbudzić uczucie litości.
Druga ocalała do dziś kopia wersji roboczej filmu o tym samym tytule wzbogacona została o techniczne efekty. Wszystkich chorych, zdeformowanych, w stanie wegetatywnym i psychicznie chorych za pomocą odpowiedniego oświetlenia ukazano, jako potwory. Jeden z chorych na schizofrenię zapięty w kaftan bezpieczeństwa recytuje wyuczone na pamięć formułki o tym, że jest bardzo chory, marzy o śmierci i świętym spokoju.
Po tym propagandowym wstępie dokonano masowej zagłady ludzi chorych, starych i upośledzonych na niespotykaną do dziś skalę przy bierności, a nawet cichym poparciu ówczesnej opinii publicznej
Ktoś pewnie powie, że te analogie są zbyt daleko idące. To nie ma prawa się więcej powtórzyć.
Nieprawda.
Dlaczego w takim razie powracają stare, wypróbowane hasła "ŚMIERĆ Z LITOŚCI" i "ISTNIENIE BEZ ŻYCIA"?
Profesor Hartman mówi „Lepiej chodzić na groby bliskich niż opiekować się żywym grobem” albo „Podtrzymywanie funkcji życiowych ciał, które już dawni umarły nie ma sensu”.
Czyż to nie to samo hitlerowskie hasło "Istnienie bez życia"? Czy kiedy Kazimiera Szczuka mówi o litości i uldze po śmierci Eluany nie wypowiada hitlerowskiego sloganu "Śmierć z litości"? Historia zatacza koło i zawsze się powtarza. Biblia mówi o tym bardziej dosadnie.
"Wraca pies do wymiocin swoich" lub "Umyta świnia znów się tarza w błocie"
Strzeżmy się uśmiechniętych i wszystkowiedzących profesorów Hartmanów i czujących niesamowitą ulgę Szczuk.


http://www.prawica.net/node/15395
Ostatnio edytowane przez kalashnikov2 : 14.02.2009 o godz. 19:24.