Macie rację, że granie za duże sumy to najlepsza metoda, tylko jest jeden drobny niuans. Sam tak grałem przez dobre 5 lat z kilkoma znajomymi. We wtorek rano spotykaliśmy się przy nowej gazetce w STS. Omawialiśmy z kilkoma graczami typy na cały tydzień. Na początek kilka kuponów za średnie kwoty 20-100 zł z pewniakami z całego tygodnia. Później analiza statystyk (układ w tabeli, historia spotkań drużyny A vs. drużyna B, bilansy bramkowe, wskaźnik zwycięstw gospodarza u siebie, itp.), różnych newsów (ranga spotkania, kontuzje, wystawienie II składu, ważniejsze rangą spotkanie w najbliższych dniach, zły stan murawy, kiepskie warunki atmosferyczne, itp.). W piątek po południu spotkanie ze znajomymi u buka i weekendowe kupony (od kilku do kilkunastu) przeważnie za kwoty z przedziału 100-1000 zł każdy przy kursach 1.5-2 (od 1 do 3 spotkań na kuponie).Bywały miesiące spektakularne, gdzie można było się kąpać w kasie, a w najgorszych miesiącach było się trochę poniżej kreski. Ten styl gry, unikanie powtarzania "pewniaków" (żadne tam MU po 10 razy, itp.) gwarantował w najgorszym wypadku ok. 70% zwrot kosztów kuponów. Było to dużo bezpieczniejsze od wszelkich metod progresji (nie ryzykowało się całości kapitału, bo każda seria się kiedyś kończy), a poza tym bazowało się na metodach statystycznych z których wynikało, że prawdopodobieństwo zwycięstwa u siebie mocnej drużyny z przeciętniakiem, bądź outsiderem jest naprawdę wysokie (ok. 80% biorąc pod uwagę prawo serii, przewagę gospodarza, nieporadność gości na wyjazdach, itp.) Ta metoda sprawdzała się doskonale do momentu kiedy buki internetowe weszły na rynek. Niestety buki internetowe, które nie pobierają prowizji mają sposób na większość graczy (zakłady live, zakłady specjalne, kasyno i poker). Zdarzało się właśnie, że przez zakłady live traciło się miesięczny zarobek, który później było ciężko odrobić. Poza tym człowiek nie widzi wirtualnego pieniądza i to powoduje brak wszelkich zahamowań. Kilka takich spektakularnych cztero albo pięcio zerowych kwot i zakończyłem karierę
Oczywiście były jeszcze tzw. "kupony niespodzianki", gdzie stawiało się mecze o bardzo wysokich kursach. Najlepiej pamiętam końcówkę sezonu 2004/2005 w II lidzie hiszpańskiej. Wtedy dochodziło do takich przekrętów, gdzie Celta Vigo miała ogromną przewagę punktową i prawie pewny awans do I ligi na 10 meczów przed końcem. Wygrali 4, przegrali 6 i nie padł żaden remis! Wszystko było ustawione. Wtedy pamiętam, że wpadliśmy na pomysł żeby obstawić pierwszy mecz z tej serii i się udało - piękny kurs
8.20 wszedł!
2005-04-17 19:00
CELTA VIGO - CORDOBA 0-1 ALVAREZ(Pen58) /Cordoba grała w 10-stkę od 82 minuty/
Dlatego jeśli ktoś ma zamiar grać za kwoty 2,5,10 zł przy kursach 10,20,100 to życzę powodzenia. To jest nic innego jak karmienie buków, a nie zarabianie kasy.