|
Niestety widziałem wczorajsze "widowisko" na żywo w hali Trapez w Lesznie. Z Wisły obecnych 6 osób.
Od początku mecz nie układał się po naszej myśli. Nasze zawodniczki niestety chyba zlekceważyły zawodniczki z Leszna, co spowodowało, że prawie przez cały mecz musiały gonić wynik.
To co mówił podczas przerw w grze trener do naszych zawodniczek - OBRONA BĘDZIE KLUCZEM DO ZWYCIĘSTWA. I faktycznie, w momencie jak nasze koszykarki zaczynały bronić, od razu wychodziły na 5-7pkt prowadzenie. Niestety wtedy następowało rozprężenie i wynik oscylował koło remisu, bądź Leszno wychodziło na prowadzenie.
W końcówce meczu zabrakło niestety szcześcia, nietrafiła Chamique i Candice i praktycznie było po meczu.
Na uwage zasługuje postawa krakowianek w Lesznie czyli Czarneckiej (11pkt) i Krysiewicz, która miała przysłowiowy "dzień konia" trafiając chyba 5 razy za 3 pkt!
Nasze zawodniczki wychodziły z hali ze smutkiem i złością na twarzy, a gdyby tylko chciały przez jedną kwartę pograć na 100% swoich możliwości wynik byłby zupełnie inny i gra potoczyłaby sie spokojniej.
Nie wiem czym jest spowodowany ten kryzys w naszym zespole, ale mam nadzieje, ze mecz z Lesznem był dobrym zimnym prysznicem przez Finałem Pucharu Polski i dziewczyny w walce o jakąś większą stawkę dadzą z siebie o wiele wiecej i powalczą przynajmniej o finał, w którym z pewnością bedzie czekać Lotos.
A niestety wszystko wskazuje na to, ze w półfinale spotkamy się z Gorzowem, który w tym sezonie znalazł na nas patent.
Cóź możemy zrobić... Myśle że odpowiednia motywacja koszykarek (przede wszystkim zagranicznych, bo Polki chcą walczyć i mocno się mobilizują) przez nas, kibiców może przynieść jakiś rezultat.
Daj Boże, żeby nasze koszykarki się w końcu obudziły i zechciały zagrać na swoim poziomie...bo w przeciwnym razie, ciężko będzie nawet o medal. Nie mówiąc już o obronie tytułu MP.
AVE WISŁA!
|