Wyświetl pojedynczy post
Uran235
Senior Member
 
Od: 08.2005
Skąd: Łódź

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2796
Stary 08.02.2009, 23:39
Aro1234 napisał(a):Wyświetl post
dlaczego przez 4 miesiące próbowali się "dogadać" i nie podjęli żadnych ostrzejszych środków, próby odbicia i tym podobne... :|
Z Pakistanu nie szło go odbić. Przyczyn jest wiele. Pierwszą są finanse i złożoność takiej operacji, szczególnie przy naszym zapleczu logistyczno-techniczno-wywiadowczym. Prościej i taniej byłoby zgodzić się na żądania terrorystów. Biorąc pod uwagę, że rzecz miała miejsce w Pakistanie, a więc w pełni suwerennym państwie, a nie marionetce USA, nasze możliwości wywiadowcze byłyby o wiele bardziej ograniczone, a znaleźć grupę ludzi w górach kraju, w którym kozę postrzega się jako środek lokomocji, naprawdę nie jest łatwo. Ponadto nie posiadamy własnego transportu, który byłby w stanie sprawnie, szybko i przede wszystkim cicho przerzucić odzdział w rejon działań. W tej kwestii też musielibyśmy prosić się wielkiego brata. Ponadto, jak już wspomniałem Pakistan to suwerenne państwo, nie zgodziłby się na wkroczenie obcych wojsk na jego terytorium, a ewentualna samowolka byłaby bardzo niekorzystna. Pakistan ma silną pozycję w regionie, jest mocarstwem atomowym, nie chcemy psuć sobie z nimi stosunków( tym bardziej, że region jest głównym zagranicznym rynkiem zbytu produktów naszej zbrojeniówki). Do tego nawet dobrze zorganizowana i zaplanowana akcja to ryzyko utraty żołnierzy i brak gwarancji na odzyskanie porwanego. Ogólnie rzecz biorąc nie było szans na akcję zbrojną, w tej chwili tylko USA i GB może byliby w stanie odbić swojego obywatela w Pakistanie, szans nie dawałbym nawet Francuzom, czy Niemcom.

Wobec polityki nie negocjowania z terrorystami i złożonej sytuacji politycznej w regionie, braku środków nacisku plitycznego, słabej pozycji Polski na arenie międzynarodowej i wysokich żądań porywaczy, facetowi mogli wypisywać akt zgonu w chwili porwania. Brutalne, ale prawdziwe. Tutaj akurat powiem wprost, nie wiem, czy Tusku zrobił wszystko, co mógł, ale co by nie zrobił, to by faceta nie uratował.