Proud napisał(a):

oglądałem kilka dni po porwaniu TVN24, wypowiadał się tam były dowódca GROMu...nie powiedział wprost...ale dał do zrozumienia że GROM wie gdzie jest Polak i jest w stanie go uwolnić,ale potrzebuje zgody Rządu na działania na terytorium innego kraju..i podobno tej zgody nie otrzymali w obawie o pogorszenie stosunków z Pakistanem...
nie znam się na Stosunkach Międzynarodowych...ale życie naszego Rodaka powinno być sprawą nadrzędną...i w takiej sytuacji miałbym "gdzieś" te wszystkie konwencje międzynarodowe...Izrael kilka razy już je złamał...i jakoś konsekwencji od nich nie wyciągnięto...choć...Izrael to Izrael...:/
jeśli jest to prawda z tym GROMem...to ja nie mam słów...głosowałem na PO, ale coraz bardziej się kompromitują...od kilku lat nie doczekaliśmy się "solidnego" rządu...niestety.
|
Podejrzewam,że Ty bardziej chciałeś uwierzyć w to, że "GROM, wie gdzie znajduje się przetrzymywany", niż to Generał dał do zrozumienia. Pisałby tym samym wyrok na Polaka. Poza tym, Grom nie jest od szukania, móc to on może. Jak go Amerykanie przerzucą, bo my tak owym sprzętem nie dysponujemy.
My nie mamy jak narażać naszych stosunków z Islamabadem. Oni nas mają w dupie, żadnych stosunków z nimi nie mamy. To co mamy narażać. Wymówka i tyle. Na zasadzie, my możemy ale nam nie dają. Pan generał pewnie nie powiedział, że taka operacja wymaga gigantycznego zabezpieczenia logistycznego, którego poza Amerykanami nikt nam nie da? A czy Pan Generał wspominał o tym też.?
Dobrze rozumujesz. Państwo jest stworzone do tego,aby bronić swoich obywateli. Nawet jakby ,mieli międzynarodową koalicję sklecać, to tak powinni zrobić, aby chociaż uwolnić Polaka.
A tak swoją drogą, jak można liczyć, ze Pakistan coś w tej sprawie zrobi, skoro, ojcami założycielami ruchu Talibów jest SIS, który w Pakistanie decyduje o wszystkim? tłumaczenie władz polskich,wybaczcie, jest idiotyczne.
A tutaj coś przykrego, ale chyba każdy się tego spodziewał, że tak to wyglądało.
Była żona porwanego Polaka: rząd nie robi wiele
"NIECH SIKORSKI POWIE, ŻE ZROBIŁ WSZYSTKO"
W sobotę, na opieszałość polskiego rządu w sprawie porwanego przez pakistańskich talibów polskiego inżyniera, narzekała w TVN24 jego siostra. Teraz krytycznie o działaniu polskich władz mówi też była żona Polaka. Na antenie TOK FM, Dorota Bartula apeluje do rządu, by zrobił wszystko, żeby uwolnić inżyniera.
- To jest obywatel Polski. Obojętnie gdzie by był na świecie, rząd powinien zrobić wszystko, by mu pomóc - mówi kobieta, która przez wiele lat była żoną porwanego inżyniera. Dorota Bartula, matka 13-letniego syna, od chwili porwania byłego męża nie wypowiadała się publicznie.
Jak tłumaczyła, "nie odzywaliśmy się ze względu na niego, żeby go ochronić".
Teraz jednak, na dzień przed końcem postawionego przez porywaczy ultimatum, postanowiła przemówić. - To krzyk rozpaczy. Mój i mojego dziecka. Zróbcie wszystko, cokolwiek się da, by go uwolnić - apelowała w TOK FM Bartula.
Kobieta ma bowiem wrażenie, że polskie władze nie zrobiły wszystkiego, co w ich mocy, aby uwolnić swojego obywatela. - Zadzwonili w dniu porwania, potem jeszcze jeden raz. Kiedy ja zadzwoniłam dwa dni później to już mnie zbyli. Od tamtego czasu żadnych kontaktów. Ani z ministerstwa, ani z kancelarii prezydenta - żali się Bartula.
Niech Sikorski przyjedzie
- To jest obywatel Polski. Obojętnie gdzie by był na świecie to powinni zrobić wszystko żeby go uwolnić - uważa Bartula. - Niech minister Sikorski przyjedzie do tego 13-letniego chłopca i mu powie, że zrobił wszystko żeby uwolnić jego tatę - domaga się kobieta.
Podobnie sprawę oceniała w TVN24 siostra porwanego. -
Mam dziwne odczucia, że za mało rząd polski robił, za mało naciskał na rząd pakistański, aby doprowadzić do pozytywnego zakończenia tej sprawy - mówiła sobotę siostra.
Ultimatum mija w środę
W piątek pakistański dziennik "Dawn" podały, że porywacze wystosowali ultimatum i zagrozili zabiciem pracownika Geofizyki Kraków, jeśli do czwartego lutego ich żądania nie zostaną spełnione.
A żądają niemało: chcą wycofania wojsk rządowych w terytoriów plemiennych oraz wypuszczenie 65 swoich kompanów z więzienia. Tuż po przekazaniu ultimatum przez mężczyznę przedstawiającego się jako Mohammad, szef polskiego MSZ Radosław Sikorski zapewniał, że naciska mocno na pakistańskie władze, by zrobiły wszystko co w ich mocy, dla uratowania Polaka.
mtom/El
Dramatyczny apel partnerki życiowej porwanego inżyniera
Darek Zalewski TOK FM, zaw
2009-02-03, ostatnia aktualizacja 2009-02-03 18:21
- To krzyk rozpaczy. Mój i mojego dziecka. Zróbcie wszystko, co się da, by go uwolnić - apeluje Dorota Bartula, wieloletnia partnerka życiowa polskiego inżyniera więzionego w Pakistanie. Na dzień przed upływem terminu ultimatum porywaczy Bartula przerywa milczenie. W rozmowie z TOK FM pyta rząd, co zrobił w sprawie uwolnienia ojca jej dziecka.
- To jest obywatel Polski. Obojętnie gdzie by był na świecie, rząd powinien zrobić wszystko, by mu pomóc - mówi Dorota Bartula. Inżyniera Piotra Stańczaka talibowie porwali w Pakistanie cztery miesiące temu.
Przez cały ten czas kobieta nie wypowiadała się publicznie, żeby nie zaszkodzić sprawie. Poprosiła nawet ABW o ochronę przed mediami. - Nie odzywaliśmy się ze względu na niego, żeby go ochronić - wyjaśnia.
30 stycznia talibowie dali rządowi Pakistanu cztery dni na spełnienie swoich żądań: wycofanie się pakistańskich sił bezpieczeństwa z tzw. terytoriów plemiennych, czyli pogranicza afgańsko- pakistańsko oraz uwolnienie z więzień ich towarzyszy. Termin spełnienia żądań talibów mija w środę 4 lutego.
Dlaczego dopiero teraz kobieta zdecydowała się przerwać milczenie?
- Obiecałam synowi, że zrobię wszystko, żeby uwolnić jego tatę - powiedziała Bartula radiu TOK FM. Dodała, że chłopiec ma 13 lat i jest wystraszony. - Czyta internet, gazety. Zawsze mówię mu, kiedy coś chce wiedzieć - opowiada Bartula. Nie da się chłopca izolować od coraz dramatyczniejszych wieści o losach jego ojca. Ona sama dostaje informacje o Piotrze Stańczaku z krakowskiej Geofizyki, która jest w stałym kontakcie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych.
Swoich kontaktów z MSZ kobieta nie wspomina najlepiej. - Zadzwonili w dniu porwania, potem jeszcze jeden raz. Kiedy ja zadzwoniłam dwa dni później, już mnie zbyli. Od tamtego czasu żadnych kontaktów. Ani z ministerstwa, ani z kancelarii prezydenta - żali się Bartula.
W tej chwili domaga się, żeby rząd zrobił wszystko co w jego mocy, żeby zapewnić Piotrowi Stańczakowi bezpieczeństwo. - To jest obywatel Polski. Obojętnie gdzie by był na świecie, powinni zrobić wszystko, by go uwolnić - apeluje. Uważa, że ma prawo domagać się tego, tym bardziej, że to właśnie polski rząd zaangażował kraj w konflikt zbrojny z talibami. - Nie interesuje mnie polityka. Interesuje mnie, żeby nasz rząd zrobił wszystko, żeby uwolnić polskiego obywatela. Przecież to on podejmuje decyzję, które mają