Cytat:
Krzysztof Ostrowski przechodzi ze Śląska Wrocław do Legii Warszawa już teraz, a nie jak wcześniej zapisano w kontrakcie od 1 lipca 2009 roku.
Od kilkunastu dni już wiadomo było, że Krzysztof Ostrowski tak czy inaczej na Łazienkowską trafi. Piłkarzowi z końcem czerwca wygasa kontrakt ze Śląskiem i zgodnie z przepisami PZPN mógł już podpisać umowę z nowym klubem. I tak zrobił. Kontrakt z Legią miał obowiązywać od 1 lipca 2009 roku, choć klub ze stolicy chciał, by 27-letni skrzydłowy grał na Łazienkowskiej już wiosną.
Na to jednak nie chciał się zgodzić Śląsk, choć trener Ryszard Tarasiewicz zapowiedział, że Ostrowskiego nie widzi w pierwszym składzie. - To byłoby niezdrowe dla drużyny. Co powiedzieliby chłopcy, którzy mają tu jeszcze dwuletnie kontrakty? Gdybym stawiał na Krzyśka, mogliby się zastanawiać, po co w ogóle tu trenują, skoro gra zawodnik, którego za trzy miesiące nie będzie. W ich oczach wyglądałbym jak śmieć, a nie trener - mówił "Gazecie" Tarasiewicz. - Żalu nie krył też sam zawodnik. - Stałem się ofiarą transferu do Legii, ale rozumiem trenera Tarasiewicza, który nie chce wystawiać mnie w meczach rundy rewanżowej. Zostanę wypożyczony do innego klubu - mówi Sport.pl piłkarz Śląska Wrocław, a od czerwca Legii Krzysztof Ostrowski.
Śląsk był jednak skłonny już teraz wypuścić Ostrowskiego ale za 100 tys. zł odstępnego. Negocjacje trwały, aż do dnia dzisiejszego. - Doszliśmy do porozumienia z Legią i zgodziliśmy się na wcześniejsze przejście Ostrowskiego - powiedział Piotr Mazur, wiceprezes Śląska.
|
Kolejny sukces pana Mirosława
W sumie władze Śląska zachowały się w porządku w stosunku do zawodnika.