SkMk napisał(a):

|
Ja mam jeszcze pytanie do starszych kibiców. Jak zachowali się kibice Wisły po tym sprzedaniu meczu w 93' ? W książce Wojtka Kowalczyka była wzmianka na temat tego "pojedynku", mianowicie do Kowala podszedł jeden z piłkarzy Wisły i prosił żeby więcej goli nie strzelali bo "kibole ich zaje..." ?
|
No cóż ....
Byłem na tym meczu - zabiorę więc głos. Choć pojawia się wątpliwość, bo długo można by opowiadać ale z drugiej strony .... czy warto? Myślę, że warto - i to z kilku powodów.
Mecz ten przecież przez wielu ludzi (nie kibiców - właśnie zwykłych ludzi) traktowany jest jako koronny dowód, że Wisła też "uprawiała" korupcję. Ten punkt widzenia powielają zwłaszcza dyszący z podniecenia - że nie tylko oni handlowali - starozakonni. Zapominają oni niestety o kilku istotnych faktach. Mecz sprzedali piłkarze, za co w mniej lub bardziej kulturalny sposób klub się z nimi pożegnał. Finansowo Wisła wówczas nie stała najmocniej - następny sezon grany składem na pół juniorskim zakończył się spadkiem do II ligi. Dodatkowym balastem były ujemne punkty przyznane na starcie owego sezonu przez PZPN.
Według mnie - klub zachował się jak najbardziej honorowo. Pamiętam, że w momencie spadku do II ligi czułem żal i ogromny niesmak, że tylko Wisła - z czwórki klubów - poniosła ostatecznie tak wysoką karę.
Z perspektywy czasu mogę tylko napisać, że dobrze się stało i taki "czyściec" naprawdę był potrzebny.
A co się działo na samym meczu? Ano .... było "ciekawie". Zaczęło się normalnie ale po bramce na 0:2 kibice poczuli pismo nosem. Wtedy ludzie nosili na mecze takie małe przenośne radyjka ;-) i zewsząd słychać było jak to w meczu ŁKS - Olimpia (sędziował niejaki Michał L.

)piłkarze starali się bramkami przelicytować kolegów z Legii i Wisły. Zaczęło się - początkowo na poły żartobliwie - od oklasków i kwitowania śmiechem "zagrań" piłkarzy Wisły. Z upływem czasu pojawiło się skandowanie haseł typu: "złodzieje" czy "oddajcie kasę za bilety". Pamiętam, że pod koniec wściekłość tłumu sięgnęła zenitu i spora grupa kibiców przeniosła się za łuk stadionu w kierunku wejścia do budynku klubowego. Tu już było mało Wersalu - pamiętam trochę jak przez mgłę (to już jednak 16 lat temu) - lekkie przepychanki z policją i ostre bluzgi w kierunku piłkarzy.