Wyświetl pojedynczy post
wtf
Senior Member
 
 
Od: 01.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2763
Stary 03.02.2009, 19:47
orzeu napisał(a):Wyświetl post
Tam jest juz ta superwysksztalcona elita, ktora za przeproszeniem gowno potrafi ale postawe roszczeniowa ma olbrzymia bo "oni maja wyzsze wyksztalcenie" (nawet tytul ostatniego akapitu o tym mowi). Cierpia na tym rowniez ci zdolniejsi ale wlasciwie to nie ma sie czemu dziwic skoro w kraju jest pare milionow specjalistow od dajmy na to 'zarzadzania' i pracodwacom zwyczajnie sie nie oplaca dawac im wyzszych pensji bo po co skoro jrest tylu nastepcow. No i dotego juz nie ma kim zarzadzac bo wszyscy chcieliby pokazywac palcem ale nikomu sie robic nie chce. A sprawy we wlasne rece (czyt. pojsc na swoje) tez nie potrafia bo tak ich nauczono ze jak bedziesz mgr to z urzedu ci sie nalezy i zyja w przekonaniu ze sa madrzy, wyksztalceni i swietni z nich fachowcy tylko ze za tym przekonaniem nic nie idzie. Kazdy ma znajomych zagranica, popytajcie ich i uslyszycie motto mlodych pracownikow w Europie Zachodniej "byle sie nie zmeczyc praca".
Jeszcze osobna sprawa jest zatrudnianie ludzi w firmach na coraz to glupszych stanowiskach, niektorzy sa juz odpowiedzialnu wlasciwie tylko za to zeby zaswiecic swiatlo w pokoju dyrektora. Redukcja tych niepotrzebnych etatow w ramach ciecia kosztow, ktora pomalu sie zaczyna to dopiero bedzie szok ktory rzeczywiscie moze wywolac jakies zamieszki.
Trochę chyba przesadzasz sugerując, że dominującą postawą młodego pokolenia jest postawa roszczeniowa. Ludzi o takim podejściu życiowym znaleźć można w każdym przedziale wiekowym, wśród młodych nie jest ich ani mniej ani więcej. Co do życia w przekonaniu o własnej wspaniałości to z reguły życie bardzo szybko weryfikuje te mrzonki, część ludzi (większość nawet jak sądzę) przyjmuje tą lekcję pozytywnie i łapie kontakt z rzeczywistością - pozostali natomiast - to właśnie opisywani przez Ciebie "roszczeniowcy". Co do motto pracowników na Zachodzie, to pokaż mi u nas takiego co idzie do pracy się zmęczyć bo ja spotykam tylko takich co przychodzą zarobić. Co do redukcji zatrudnienia w przedsiębiorstwach w ramach cięcia kosztów, z doświadczenia wiem, że likwidowane są etaty potrzebne a niepotrzebnych nikt nie tknie (na przykładzie firmy w której pracuję - zwolnienia dotknęły dział techniczny a konkretnie sprzątaczki oraz straż przemysłową, natomiast takie działy jak rozliczenie produkcji, zaopatrzenie produkcji, marketing zostaną nietknięte choć to właśnie tam są największe możliwości zmiany organizacji pracy i redukcji etatów bez negatywnych konsekwencji dla przedsiębiorstwa, mniej więcej taki sam sposób restrukturyzacji podejrzewam występuje w wielu firmach).
Stosunek do pracy młodego pokolenia to mniejszy problem niż całkowity brak perspektyw życiowych. Brak minimalnej nawet pewności zatrudnienia uniemożliwia podejmowanie jakichkolwiek ważnych decyzji (kredyt na mieszkanie, małżeństwo, dzieci czy co tam kto chce) i tu widzę poważną winę rządów wymienianych w artykule państw, które nie wywiązały się z zadania zapewnienia solidnych społecznych podstaw polityki zatrudnienia i co gorsza nasze państwo idzie dokładnie dokładnie tą samą drogą. Tym sposobem ktoś prędzej czy później pójdzie i podpali parlament.

cpc napisał(a):Wyświetl post
zamieszki to się posypią jak upadnie ZUS, ale to jeszcze jakieś 5 lat, chociaż po drodze należy się spodziewać zrównania(w ramach równouprawnienia oczywiście) wieku emerytalnego i pewnie jego wydłużenia(w Niemczech to chyba jest 67 lat), więc wszystko przed nami
To że ZUS w obecnym kształcie upadnie, to cytując klasyka, "oczywista oczywistość", ale dajesz im tylko pięć lat?
Ja w swoich rozważaniach krach systemu emerytalnego lokowałbym gdzieś koło 2030r poprzedzony pewnym działaniami, takimi jak:
1. Podniesienie wieku emerytalnego (co oczywiście nic nie da bo ile nie wlejesz do durszlaka to i tak wszystko ucieknie)
2. Zrównanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet
3. W obliczu bankructwa nacjonalizacja środków zgromadzonych w OFE (już słyszę te tłumaczenia:" bo prawda, wicie rozumicie, interes społeczny, yyyyy, wspólne dobro, bla bla bla... pomożecie?")
4. Krach definitywny, ogólne zdziwienie i przerzucanie odpowiedzialności
I to, myślę, i tak łagodna wersja rozwoju wydarzeń.

kalashnikov2 napisał(a):Wyświetl post
U nas prędko Grecji nie będzie, bo narazie najbardziej aktywna część społeczeństwa przechodzi fascynację przynależenia do elity. Widzieliście kiedyś elitę przeprowadzającą rewolucję? Jeśli chodzi o liczebność, 12% mazowieckiej szlachty to przy naszej elicie mały pikuś. Że zarobki na tle 1 świata nie te, to nic. Dopóki jest wróg w postaci "ciemnogrodu" - to na nim skupia się gniew elit pracujących miast. Dopóki na ich tle nawet zarabiający 1200 zł student jest krezusem - będzie OK. Dopóki nie wymrze pokolenie Ojca Rydzyka, władza w Polsce będzie miała względny spokój.
Twoje twierdzenie, że nasze społeczeństwo jest zbyt skłócone, żeby zawaczyć o swój interes jest moim zdaniem jak najbardziej uprawnione.
Nie pomyślałem też o rozmiarach naszej "elity", czyżbyśmy jako pierwsi na świecie wyhodowali sobie egalitarne elity?
Ostatnio edytowane przez wtf : 03.02.2009 o godz. 20:03.
"Nie ma odpornych na ciosy,
są tylko źle trafieni"
Jerzy Kulej