|
1q2 jak dla mnie wyniki matury sa lepszym miernikiem inteligencji danego regiionu niz procent ludzi z wyzszym. Sklada sie na to pare czynnikow. Ilosc szkol wyzszych, zamoznosc spoleczenstwa a co za tym idzie latwosc dostepu do "papierka", konkurencja miedzy szkolami i presja na uczelniach prywatnych aby miec jak najwiecej studentow bo z tego jest kasa. Dobrym przykladem jest ostatnia afera z profesorem z UJ ktory przeszed (po wyzsze zarobki oczywiscie)l na KSW i uslyszal tam ze 'za duzo ludzi oblewa'. KSW i tak jest jeszcze na jakims poziomie, ale sa setki pseuduczelni na ktorych studiuje bezksztaltna masa, ktora jedyne co wyniesie ze studiow to przekonanie ze wszystko da sie kupic. Interes sie kreci, wlasciciele szkol sa zadowoleni, tak samo jak i studenci, nie mowiac o prpofesorach ktorzy wiecej zarabiaja. Czasem tylko kogos ukluje sumienie gdy zechce byc uczciwym ale takie przypadki to wlasciwie margines. Tak powstaja "nowe elity" ktore niejednokrotnie sa glupsze od tych maturzystow, ktorzy nie mieli podobnych mozliwosci.
Skoro tak cie rozbawilo stwierdzenie sprzed paru stron ze do niego wracasz to moze uda ci sie przekonac mnie ze jest to nieprawda i obalic ta teorie. Ale obawiam sie ze poza glupim smiechem na wiele cie nie stac bo zaraz stwierdzisz ze "legendy brakuje" gdy cos nie jest wytlumaczone jak 5-letniemu dziecku. Nie wnikam juz w to czy wynika to z tego ze nie chce ci sie myslec czy z czegos innego.
wtf to co napisalem wyzej w pewnym sensie tez pasuje do artykulu ktory wkleiles. Tam jest juz ta superwysksztalcona elita, ktora za przeproszeniem gowno potrafi ale postawe roszczeniowa ma olbrzymia bo "oni maja wyzsze wyksztalcenie" (nawet tytul ostatniego akapitu o tym mowi). Cierpia na tym rowniez ci zdolniejsi ale wlasciwie to nie ma sie czemu dziwic skoro w kraju jest pare milionow specjalistow od dajmy na to 'zarzadzania' i pracodwacom zwyczajnie sie nie oplaca dawac im wyzszych pensji bo po co skoro jrest tylu nastepcow. No i dotego juz nie ma kim zarzadzac bo wszyscy chcieliby pokazywac palcem ale nikomu sie robic nie chce. A sprawy we wlasne rece (czyt. pojsc na swoje) tez nie potrafia bo tak ich nauczono ze jak bedziesz mgr to z urzedu ci sie nalezy i zyja w przekonaniu ze sa madrzy, wyksztalceni i swietni z nich fachowcy tylko ze za tym przekonaniem nic nie idzie. Kazdy ma znajomych zagranica, popytajcie ich i uslyszycie motto mlodych pracownikow w Europie Zachodniej "byle sie nie zmeczyc praca".
Jeszcze osobna sprawa jest zatrudnianie ludzi w firmach na coraz to glupszych stanowiskach, niektorzy sa juz odpowiedzialnu wlasciwie tylko za to zeby zaswiecic swiatlo w pokoju dyrektora. Redukcja tych niepotrzebnych etatow w ramach ciecia kosztow, ktora pomalu sie zaczyna to dopiero bedzie szok ktory rzeczywiscie moze wywolac jakies zamieszki.
Ostatnio edytowane przez orzeu : 03.02.2009 o godz. 08:17.
|