skttrbrain napisał(a):

|
Człowieku, dziś Reiss sam dał Ci powód, żeby jeździć po nim jak po łysej kobyle, ale nie przeinaczaj faktów w bezczelny sposób, do uwiarygodnienia swojej teorii. Kiedy Reiss dostał propozycję Wisły, Lech nie wypłacał mu pensji od poł roku. Ta propozycja i rozmowy użyte były jedynie jako presja wobec zarządu Lecha, by wypłacił mu należności.
|
Po co mam kopać leżącego? Ja nawet Reissa lubiłem - taki sympatyczny, nawet wygadany piłkarz, do tego zawsze uśmiechnięty. Ale śmieszy mnie, że robi się z niego bożyszcze Poznania. Widać w Warszawie mają lepszą perspektywę - Aco Vukovic zrobił to samo co Reiss, wrócił do Legii ale serc Legionistów nigdy nie odzyskał.
BTW: Bardzo specyficzny sposób na okazywanie wierności barwom klubowym. Jadę do głównego rywala na krajowym podwórku, udaję że podpisuję z nimi kontrakt - po to, by mi wypłacili zaległe pieniądze.
Przecież tym samym przyznałeś mi właśnie rację
skttrbrain napisał(a):

|
Podpisał z nami kontrakt na dużo gorszych warunkach niż te, które mu sami proponowaliście. Zresztą rusz głową i pomyśl, jak Lech mógł zaproponować mu lepszą kasę niż będąca na świeczniku Wisła? Było o tym mówione nawet wtedy.
|
Słowem Matka Teresa z Kalkuty. Sama dobroć, zaraz dowiem się że Reiss współfinansował Lecha.
Ja nawet głową nie muszę ruszać, bo pamiętam jak było. Reiss dostał owszem niski kontrakt w Lechu + sponsorski, dodatkowy kontrakt od jednego ze sponsorów (czy nie był to Remes?). W rezultacie wyszedł na swoje, bo Wisła też nie oferowała mu złotych gór.
skttrbrain napisał(a):

|
Szkoda, że cała 'magia Reissa', którą sobie w Poznaniu sam stworzył i która była fajnym, przyciągającym do klubu młodych chłopaków magnesem, zostaje zniweczona w taki sposób. Chciałem, żeby po zawieszeniu w na kołek Reiss był kimś w klubie, by dalej przyciągał. Dzisiaj, jeśli zarzuty okażą się prawdziwe, sam wykreśla siebie z historii mojego klubu, z miejsca, które wydawałoby się jeszcze wczoraj należne, obok największych legend Kolejorza.
|
Szkoda mi, że ktoś jeszcze wierzy w takie pierdoły. Ja od historii z Tomaszem Frankowskim jestem dużo mądrzejszy. I chyba nie tylko ja, a połowa uczestników wiślackiego forum. No, ale widać każdy potrzebuje dostać taki przykry pstryczek w nos osobno, nie da się nauczyć na doświadczeniach kibiców innych klubów
