jachting napisał(a):

Raczej po co Kaczyńscy mają wracać ,jeśli sami się nie pogrążą to ich obywatele po roku, góra dwóch latach rządzenia , na taczkach wywiozą ?
Wiem że oceniasz dobrze rządy Kaczyńskich, i tak jak teraz negujesz pozytywne informacje ente rządzenia tak wtedy tym bardziej ignorowałeś negatywne zjawiska i informacje związane z rządami Pis .
Większość społeczeństwa to jednak inaczej widzi i trzeba się z tym pogodzić, twoje "stracona lata" nic mi nie mówią ,za to momentalnie w oczach, objawia mi się bruk Pisowski .
|
Mialem pytać czym jest w/g Ciebie "bruk pisowski" ale do poziomu brukowych wizji schodzić nie mam zamiaru.
Wiec zadam pytaie, czy ta większość odpowiada tym 65% które są gotowe jak u Milgrama iść za za głosem tzw. "autorytetów moralnych" zadając ból bo ktoś im tak wkoło podpowiada?
Bo u Milgrama bylo tak, że:
Cytat:
Czynnikami, które nasilały posłuszeństwo badanych były:- Bliskość autorytetu i stopień jego zaakceptowania jako "prawdziwego autorytetu" (zobacz: np. charyzma)
- Zinstytucjonalizowanie autorytetu. Jeśli eksperymentator był spostrzegany np. jako pracownik uniwersytetu, to uległość badanych rosła (podobnie dzieje się, gdy za daną osobą stoi inna instytucja np. urząd, wojsko, szpital itp.)
- Brak bezpośredniego kontaktu lub duży dystans do ofiary.
- Autorytaryzm badanych (charakteryzujący się uwielbieniem dla autorytetów) - badani autorytarni byli nieco bardziej ulegli (częściej stosowali maksymalne szoki). Jednak ten wpływ osobowości był mało znaczący
|
Czy ta większość, która nie wie co się wydarzyło 13 XII 1981 r.?
A może ta większość spoleczeństwa to są ci co:
Cytat:
|
Otóż są to ludzie, nazwijmy ich: na wyższym pułapie świadomości. Ludzie, którzy odbierają świat bardziej intuicyjnie. Oni nie przyjmują poleceń od autorytetów. Sami są dla siebie autorytetami i jeśli trzeba, to są w stanie zaprzeczyć autorytetom. Nie są przez to popularni i na przestrzeni dziejów tacy ludzie często przypłacali życiem swoją inność. To są ludzie, którzy mają coś, dla czego warto żyć.
|