Co tu dużo mówić/pisać... tych emocji się po prostu nie da się opisać. Powiem szczerze, że po obronionym rzucie Bieleckiego [swoją drogą zaczął grać w najważniejszym meczu] zwątpiłem. Od tego momentu miotałem się po domu, bałem się spojrzeć w TV. Wracam po 1-2 akcjach, powoli odrabiamy straty. Nadzieje odżyły. Zacząłem liczyć na cud... Remis, przerwa na żądanie Norwega - nie wiem jak Wy, ale ja pomyślałem, że Wenta ma nierówno pod kopułą

. Koniec czasu. Zaczyna się akcja. Norwegowie tracą piłkę, rzut i... szał radości. Połowa osiedla obudzona

. Ehh... oby więcej taki pięknych momentów w naszym sporcie. Mam nadzieję, że nie zaprzepaścimy takiej okazji i wreszcie zdobędziemy złoto. W końcu dostaliśmy szansę od samego Boga.
Co do naszego kolejnego rywala, w wybieraniu mniejszego zła wolę jednak mimo wszystko Chorwatów. Z Francuzami nigdy nie grało nam się dobrze.
- gospodarz turnieju
- światowa czołówka
- mają najlepszego zawodnika świata Ivano Balica
PS. Mógłby się odbyć jakiś mecz Polska - Norwegia... liczyłbym na liczną grupę przyjezdnych
