DysoN napisał(a):

A tak z innej troche beczki: chcialem zapytac sie jak "profil" obywatela uwazacie za najabrdziej pozyteczny dla spoleczenstwa czy narodu? Mam na mysli tutaj ludzi o okreslonych cechach i pogladach, jakie uwazacie dawalyby spoleczenstwu, jako ogólowi, pewne benefity.
Postawilem pytanie wiec moze zaczne od siebie.
Ogolnie rzecz biorac doceniam roznorodnosc zarowno rasowa, kulturowa jak i pogladowa i jako taka generalnie jest ona pozytywna gdyz obcujac z roznymi punktami widzenia, majac wiecej okazji do dyskusji uczymy sie spogladac na sprawy na rozne sposoby. Te korzysci z nawiazka powinny rownowazyc wszystkie tarcia i niepokoje jakie takze wiaza sie z duza roznorodnoscia kulturowa i rasowa, ktore niechybnie sie wtedy pojawiaja.
Zdaje sobie sprawe ze nie mozna zdefiniowac jednego wlasciwego typu, ludzia sa bardzo rozni i tacy zawsze beda wiec prosze o traktowanie tego tylko jako pewnego zbioru kierunkow (czesto niezaleznych od siebie)ktorymi ja staram sie podazac (z roznym skutkiem).
Wolalbym by ton zyciu spolecznemu, jak i polityce nadawali ludzie
- dobrze wykształceni, o swiatopogladzie mniej wiecej centroprawicowym, lekko konserwatywnym (czyli posznowanie tracycji nie zmieniajace sie w pseudonarodowosciowy belkot, poszanownie rodziny, wysoka kultura polityczna, racjonalizm, brak demagogii, skupienie sie na jak najlepszym systemie edukacji)
- o raczej liberalnych pogladach na ekonomie (mniejsza rola panstwa w panstwie, bardzo ograniczony interwencjonizm ktory powienien byc ostatecznoscia, wieksza wolnosc gospodarcza, mniejsze podatki, wymuszanie wiekszej ze tak to ujme "swiadomosci obywatelskiej" na ludziach by mogli oni decydowowac o jak najszerszym spektrum swojego zycia i brac za nie odpowiedzialnosc, ustanowienie spojnego i w miare prostego prawa na strazy ktorego stac powinny jak najbardziej wydajne i niezawisle sady).
W moim wyobrazeniu tacy ludzie sa "zlotem" w kazdym spoleczenstwie, choc obraz ten jest zapewne mocno idealistyczny co nie znaczy, ze czesc ludzi nie jest mu bliska. Tacy ludzie znaja wartosc edukacji, maja wyrobione w sobie poszanowanie do prawa. Skupiaja sie na swojej rodzinie i zachowuja odpowiedzialnie, koncentruja sie na pracy i wiedzeniu zycia w sposob uczciwy unikajac skrajnosci i nieodpowiedzialnego zachowania. Traktuja panstwo i swoj kraj jako przyjazne srodowisko zycia i pracy, a jesli cos im nie odpowiada potrafia wykazac sie inicjatywa by niewlasciwy sobie obraz swiata probowac zmienic.
Takie w skrocie jest moje zdanie, moze ktos zechce podzielic sie swoja opinia?
|
Chyba większość osób udzielających się w tym temacie zgodzi się z Tobą łącznie ze mną zresztą. Osobiście mam tylko małe zastrzeżenie co do używanych "etykietek", to co Ty nazywasz światopoglądem centroprawicowym a cpc nieco dalej prawicowym ja mógłbym nazwać poglądami centrolewicowymi i nikomu bym w ten sposób jak sądzę krzywdy nie wyrządził, ponieważ ani racjonalizm ani poszanowanie rodziny ani wysoka kultura lewicowości nie wyklucza. Od siebie dodałbym do tego zestawu wrażliwość społeczną i byłbym ukontentowany w pełni.
Co do tego co nazywasz raczej liberalnym poglądem na ekonomię pokrywa się niemal w 100% z nowoczesnymi teoriami socjaldemokratycznymi zyskującymi popularność w zachodniej Europie (co ciekawe obecnie nowoczesna myśl liberalna i socjaldemokratyczna w wydaniu europejskim stanowią właściwie linie styczne - był jakiś czas temu na ten temat artykuł w "Polityce", niestety nie udało mi się znaleźć linka).
Świat pomału odchodzi od liberalizmu w prymitywnym rozumieniu tego terminu na zasadzie
państwowe = be prywatne = cacy.
Zgodzę się z Tobą co do jednej bardzo ważnej w moim mniemaniu rzeczy - to wszystko to są rojenia niepoprawnych idealistów żadnego związku z rzeczywistością nie mające.
Żyjemy w systemie demokracji fasadowej, w której kaście rządzących zwykli obywatele potrzebni są raz na cztery lata kiedy to na krótko z ciemnego ludu przeistaczają się w szanownych wyborców i w drodze plebiscytu przypominającego coraz bardziej wybory miss mokrego podkoszulka doprowadzają, często ku własnemu zdziwieniu, do zmiany tabliczek na drzwiach w kilku warszawskich gmachach. Po tym cyklicznym święcie "demokracji" kasta władców przystępuje ochoczo do obrzucania się błotem w nadziei, że a nuż coś się do przeciwnika przyklei i na tej wesołej zabawie za nasze pieniądze czas radośnie mija im do kolejnych wyborów.
Mam wrażenie, że gdyby jutro zrobić wybory parlamentarne, które wbrew wszystkiemu wygrałby PSL na przykład, to nic w moim życiu by się nie zmieniło, nie zmienił by się też sposób podejmowania decyzji ani tak zwana długoterminowa strategia "rozwoju" Polski no może poza tym, że KRUS-u broniliby chłopcy jak niepodległości.
I tym smutnym akcentem chciałbym zakończyć. Pzdr