Wyświetl pojedynczy post
Eustachy
Senior Member
 
Od: 01.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7559
Stary 24.01.2009, 13:33
Raphael napisał(a):
(...)
W porzadku. Poznalem twoj punkt widzenia i teraz na zakonczenie naszej polemiki dodam cos od siebie.
Uwazam, ze dobry pilkarz nie powinien miec problemow z powrotem po kontuzji. Chyba, ze okres leczenia wynosil 5 lat jak u Dawidowskiego, lub w wyniku operacji jedna z konczyn delikwenta zostala skrocona o 10 cm.
Udowodnil to Frankowski, ktory powrocil po dluzszej przerwie i choc kilka pierwszych wystepow bylo cokolwiek kiepskich w jego wykonaniu, to wkrotce potem osiagnal zyciowa forme. W tym czasie nikomu nie kazal sie nad soba uzalac i nie zaslanial sie skutkami kontuzji.
Podobnie Blaszczykowski, czy chocby rzeczony Gargula. Nie mowiac juz o chodzacych kontuzjach Glowackim i Szymkowiaku. Obaj mieli za soba szereg powaznych kontuzji, jednak nigdy nie kazali czekac na powrot do optymalnej formy chocby pol rundy.

Podobnie jest z kwestia wkomponowania sie w zespol. W skrajnych przypadkach proces taki moze trac nawet do pol roku, jednak przypadki takie zdarzaja sie rzadziej. Jesli ktos jest naprawde dobry, to nie potrzebuje tyle czasu. Nie mowie tu o natychmiastowym osiagnieciu zyciowej formy, czy super grze juz od pierwszego wystepu (Cleber), ale o grze na przyzwoitym poziomie, bo sa przeciez pewne nieprzekraczalne wydawaloby sie granice. To ze poczatkowo moze brakowac zrozumienia z partnerami jest zrozumiale, ale jak ktos od roku gra maksymalny piach i co gorsza nie widac postepow, to chyba cos tu jest nie tak. Nawet ludzie z egzotycznych (Marcelo) lub nawet bardzo egzotycznych (Diaz) lig, juz dawno wkomponowali sie w ten zespol i co wazne stale bylo widac postepy w ich grze.

Dlatego jesli mailbym cos na koniec zasugerowac, to bedzie to polaczenie dlugotrwalej niemoznosci wkomponowania sie w zespol, bezposrednio z brakiem umiejetnosci
Ostatnio edytowane przez Eustachy : 24.01.2009 o godz. 13:36.
Odpowiedz cytując