kot napisał(a):

To znaczy kto zmarnował? Ja i Ty Kocie? To my daliśmy ciała z Valerengą czy Dinamo Tibilisi?
Jak już, to entuzjazm Cupiała zmarnował Henryk Kasperczak, Kamil Kosowski, Kalu Uche, Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos, Radek Majdan, Marek Zieńczuk i Tomasz Frankowski. Mniej więcej w tej właśnie kolejności.
Do tego pytam - jaką szansę mieliśmy? Moim zdaniem w ówczesnych realiach szczytem możliwości był awans do ćwierćfinału PUEFA, a potem - przy szczęśliwym losowaniu - do fazy grupowej LM, gdzie dostalibyśmy baty.
W tym czasie, co zaczęliśmy odnosić sukcesy, był największy dół w polskiej piłce. Nawet reprezentacja grała totalną kichę, nie potrafiąc awansować na żadną imprezę. Nasz stadion przypominał kurnik, nie było boisk treningowych (dalej nie ma)... Nawet nie było możliwości poprawienia tej sytuacji, gdy Cupiał oferował współfinansowanie stadionu to tą ofertę odrzucono.
Zapominasz też o zwyczajnym pechu - moim zdaniem Wisła w czasach Cupiała miała go zdecydowanie za dużo. Nóż miśka, murawa i kontuzja sędziego z Lazio, ciągłe niekorzystne losowania (za wyjątkiem Anderlechtu - 2 razy Barca, raz Real) i totalny koszmar - mecz w Atenach.
Trudno mieć pretensję do Fortuny, że nam nie sprzyjała. Z resztą te same pretensje może mieć jakieś 95% uzależnionych od hazardu. Sport to tylko sport, nie da się zaprogramować sukcesu.