Wyświetl pojedynczy post
Denver
Senior Member
 
 
Od: 01.2003
Skąd: z kreskówki

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#18
Stary 23.01.2009, 13:28
w piłkę się grało a nie w fife czy pes'a
latem zabawy w chowanego do późnych godzin nocnych, czasem szukała nie tylko osoba, która poprzednim razem dała się najwcześniej złapać, ale także mama lub tata zaniepokojeni, że 8 letni syn o 2 nie dotarł jeszcze do domu
w maju i czerwcu łapanie chrabąszczy i straszenie nimi dziewczyn to normalka była hehe
wycieczki po piwnicach i poznawanie najdalszych zakamarków, dla podkręcenia atmosfery po ciemku oczywiście
robienie różnego rodzaju baz też w modzie było, praktycznie każda rudera u mnie w okolicy miała swoją ekipe, szczytem były "wjazdy" i "demolki" w tych bazach a jak były "demolki" to pierwsze zabawy z farbą w spreju i napisanie h*j (tak, tak przez samo H) na ścianie tej bazy na kolegę ze szkolnej ławki, który był w innej "bandzie", oczywiście w środku tej bazy, żeby nikt przypadkiem nie zobaczył i mamie nie zakablował zbierało się punkty w lidze chuls
wycieczki "na garaże", i to dosłownie na, skoki z jednego na drugi - prekursorstwo parkouru
a za garażami sady owocowe więc po wysiłku związanym z kopaniem piłki, parkourem lub zbieraniem punktów w lidze chuls szło się na jabłka, śliwki, gruszki i wszystko inne co rosło na drzewach i sadowników podniecało najbardziej, źle było z tymi, którzy trafili na obecnego w sadzie właściciela i po wcześniejszych wyczerpujących zajęciach mieli za mało sił na uciekanie
zimą, z racji, że pod blokiem miałem konkretną górkę, od razu po szkole na sanki, wyścigi, skocznie, trasy, nocą starsza młodzież wylewała wodę dla lepszego poślizgu,ewentualnie czekali na coroczną (jakaś taka niepisana tradycja była) awarię hydrantu na tej góreczce, woda sama się wylewała i wtedy dopiero była konkretna ślizgawka, te skocznie też konkretne się czasem budowało z racji bliskiej odległości do wspomnianych garaży brało się zostawione opony i służyły za wzmocnienie konstrukcji tych skoczni, jeden sezon zimowy zaowocował skocznią zrobioną z...maski samochodowej, z tej to się latało
zimy trwały czasem do świąt wielkanocnych,a śnieg i przedświąteczne szkolne rekolekcje, na które rzeczywiście chodziła cała szkoła, dawały możliwość do zrobienia bitwy na śnieżki, albo pomiędzy klasami, albo robiliśmy wojnę płci zjednaczając wcześniej wrogich sobie chłopaków z różnych klas hehe wojna na śnieżki raz zaowocowała przyjazdem policji powodując panikę wśród uczniów szkoły podstawowej

wtedy to się człowiek bawił, nie to co teraz - piwo i mecz
nawet dziecko o tym wie, że po pasach depcze się
Odpowiedz cytując