Nergal napisał(a):

|
Ja bym jeszcze dorzucił to że kapele metalowe są jakoś tak hmmm jakby to określić...blisko ludzi, fanów. Słuchasz jakiegoś zespołu, nie ma problemu żeby pogadać z jego muzykami po koncercie obalając winko czy flache. Generalnie poza nielicznym wyjątkami niema nieosiągalnych gwiazd które zaraz po koncercie rozpływają się w powietrzu.
|
I dzięki temu padł mit o "wielkim" Vaderze, który sobie ukułem.
Wiwczarek to straszny kurdupel
edytka:
Nergal napisał(a):

Ostatnią płytą którą łyknąłem w całości bez popitki był "Painkiller" Judas Priest. A obecnie zasłu..... się naszym rodzimym Corruption i albumem o jakże pięknej nazwie "Pussyworld"
|
Tak właśnie myślałem, żeby w temacie "Metal" powrzucać kawałki/płyty do których mam szczególny sentyment. Ale to później.