"jakoś tego nie widać, bo pod każdym artykułem, ile tylko się da waszych komentarzy.
wszystkie w stylu "lech mistrz", "wisła i legia moga sie uczyc od Lecha", "wisla i legia moga czyscic buty naszemu Lechowi", "LECH to najwiekszy polski klub", "gdzie fani gtsu i iti". pisownia celowo zachowana."
Błagam, bądźmy poważni.
"Lech ściągnął Rengifo i Quinterosa strzelili po dwie bramki i po ściągali zaciąg Peruwiańczyków..."
Wiem, że nieco psuje to Twoją teorię, ale Rengifo jesienią strzelił łącznie (sumując ligę i puchary) dla nas ok.11 bramek (mogę się mylić) w tym kilka decydujących np. w meczach z Austrią. W poprzednim sezonie (jego pierwszym w Polsce) zaliczył 12 trafień w lidze.
12>2

Quinteros to osobna historia. Gdyby bardziej przykładał się do wszystkich meczów mógłby wypromować się i faktycznie coś zdziałać. Niestety miał tylko kilka przebłysków, ale nawet to wystarczyło, by media kilka razy o nim wspomniały. Był leniem i po jakimś czasie zwiał z powrotem do Peru. Ostatni z (jak to napisałeś) zaciągu to Cueto. Młody szczyl, który technikę ma niezłą, ale jeszcze nie nauczył się, że piłka nożna to sport zespołowy. Na razie zostaje u nas, może coś z niego wyrośnie,a nawet jeśli nie to i tak bilans peruwiański wychodzi na lekki plus.
"Znowu Lech znalazł jednego Stilicia... i robi zaciąg Bałkański..."
Przed Stilicem z Bałkanów "zaciągnęliśmy": Tanevskiego, Djurdjevica oraz Injaca. Cała trójka regularnie występuje w pierwszym składzie i to z całkiem niezłymi osiągnięciami. Prócz Stilica doszedł jeszcze Turina, który mimo niedociągnięć jest niezłym rywalem dla Kotorowskiego i na pewno można uznać go za wzmocnienie.
Aktualnie jesteśmy po kolejnych zakupach w "Brazylii Europy"

. Na razie nie chcę oceniać co z tego wyjdzie, więc zobaczymy na wiosnę. Jak na razie nikt nie narzeka na oba zaciągi, jak to miało miejsce w kilku wymienionych przez Ciebie klubach.
Jeszcze słówko o tej modzie na zagranicznych piłkarzy. Często gracze ci są znacznie tańsi, przy podobnych lub nawet wyższych umiejętnościach od rodzimych kopaczy.To się po prostu opłaca!
Teksty o przywiązaniu do klubu też można łatwo przekreślić. Akurat po bałkańcach widać, że żyją piłką i gdyby nie na murawie, większość z nich znalazłaby się na trybunach

Takie przynajmniej odnoszę wrażenie, gdy obserwuję ich po meczach.
Zupełnie co innego niż polskie wyżelowane gwiazdki w pedalskich ciuchach.