no faktycznie true black, mnie mało pociągał, no trochę Mayhem ale to chyba ze względu na to mordowanie pedałów, palenie kościołów itp. Ta muzyka miała w sobie legende i złą moc, była TRUE, a nie true jak Gorgoroth na Krzemionkach
Uwielbiałem Emperora i trzeba przynać, ze muzycznie ta kapela to chyba szczyt mozliwosci szeroko rozumianego balcku(jeszcze Arcturus, ale oni puścili black dosc szybko)
Co do rpzygody z COF wzieło się to stąd, ze chciałem poczuć co to black, znajomi słuchali trash,heavy i innych cienizm wiec w dobie przedmp3kowej musiałem udac sie do sklepu i zakupic kasetę. Słyszałem, ze COF to black(nie majac pojecia o całej wonie true kontra reszta świata) wiec kupiłem cof. Dokładnie łączone pierwsze 2 płyty, a było to... 6 czerwca 2000 roku, bo pamiętam, że oglądałem książeczkę przed meczem Wisła-Amica w PP

Kryszał był wtedy prze ****
potem fascynacja sie poszerzała, ale jednak głównie słuchałem blaku z klawiszami. Pamiętma też jak na metalmanii był raz jakis punkowy zespół, wszyscy krzywo sie patrzyli na punkó ale spięc większych nie było.
Najpiekniejsze w całej tej subkulturze było to milczenie na temat muzyki i samego zjawiska w medaich. Cos niesamowitego. Myślę, że były osoby, które głównie to pociągło w metalu.