Nergal napisał(a):

Jedyne co mi przychodzi na myśl to duński Volbeat, jeśli nie znasz koniecznie posłuchaj
|
Prawda- przedostatni Volbeat to coś pięknego- melodia, czad, prawdziwy rock'n'roll. Elvis byłby dumny z Poulsena, gdyby mógł go dzisiaj posłuchać. Ale nie wydaje Ci się, że "Guitar Gangsters" to kropka w kropkę "Rock the rebel"? Brzmi tak, jakby numery na te dwa albumy zarejestrowali na jednej sesji nagraniowej. Jak z tworczością Volbeata się spotykasz po raz pierwszy na "Guitar Gangsters", to okej, fajnie- jest ta energia. Ale jak się słyszało poprzednie albumy, to to niczym nie zaskakuje. Ale tak, czy siak- czekam na lutowy koncert.
Chodzicie w koszulkach z kapelami?