Wyświetl pojedynczy post
Nergal
Senior Member
 
 
Od: 11.2005

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#59
Stary 20.01.2009, 15:27
Krissu napisał(a):Wyświetl post
No to chyba teraz moja kolej na dłuższą historię..

Metalu zacząłem słuchać w końcowych klasach podstawówki. Kolega przyniósł dwie kasety Edge Of Sanity - Purgatory Afterglow i Bathory - Blood Fire Death. Pierwsza z tych kaset podeszła mi od razu (do tej pory jej słucham ) drugia ma strasznie fajne intro, które najbardziej mi się w tym wszystkim podobało.

W każdym bądź razie po wysłuchaniu tych dwóch kaset stwierdziłem, że zostaje metalem. A że jeszcze smarkaty wtedy byłem a o "metalowaniu" nie mialem zbyt dużego pojęcia to myślałem, że metal to typ ubierający się na czarno, przed którym uciekają babcie, koty i dziewice. Taki postrach osiedla. W dodatku pali papierosy...

Tak czy inaczej moje metalowanie przez pierwsze kilka miesięcy ograniczyło się do dwóch wyżej wymienionych kaset. Po jakimś czasie zgadałem się z o rok starszym kumplem, który miał już całkiem sporą kolekcję i wtedy tak naprawdę zączałem wchodzić w tą muzę. Z tamtego okresu pamiętam, że bardzo podeszły mi Theatre of Tragedy - Velvet Darkness They Fear i Sepultura - Roots. Potem poznałem TRVE MADAFAKIN' NORWEGIAN BLACK METAL. Mayhem, Satyricon, Darkthrone, Burzum - kto się orientuje w temacie wie o co chodzi. Z tamtego okresu pamiętam, że chciałem się z jednym kolesiem prać po mordach bo powiedział, że Immortal to pedały


Moja znajomość tematu powiększała się z każdym miesiącem (mama dawała mi co miesiąc kasę, żebym kupował obiady w szkole a ja wydawałem to na kasety.. taki byłem TRUE ). Oczywiście koszulki, ramona, glany i obowiązkowo długie włosy, z których do dnia dzisiejszego zostało mi tylko zdjęcie w dowodzie, na którym wyglądam jak Banderas w Desperado. A.. i oczywiście raczenie się mniej lub bardziej wykwintnymi trunkami na "wzgórzu metalowym"

Apogeum mojego metalowania przypadło chyba na 3 klasę LO. Wtedy też zacząłem poznawać inne gatunki (czytaj: zdradzać blackmetalowe ideały ). Jeśli chodzi o metal to już od jakiegoś czasu słuchałem kapel w stylu death metalowych (Death, Morbid Angel, Krisiun, Nile, Deicide i tak dalej i tak dalej.. można wymieniać) thrashowych (Slayer!, Kreator, Anthrax) ale zacząłem poznawać inne gatunki. Industrial - Nine Inch Nails, "normalny" rock - Tool, Peral Jam, troche punka i oia, Pidżama Porno, Dezerter, The Analogs. Jednym słowem po trochu wszystkiego.

Dziś idąc po ulicy niczym szczególnym się nie wyróżniam, jeśli chodzi o muzykę to nadal lubię cięższe brzmienia. (przez te kilka lat od ogólniaka zacząłem słuchać gridcore'u, troche heavy metalu, głównie w wydaniu Judas Priest. Do Iron Maiden jakoś nie mogę się przekonać ) Ale muszę też przyznać że nie ograniczam się tylko do takiej muzyki. Bardzo lubię reggae, poznałem więcej punkowo-oiowych klimatów, klasyką rocka też nie pogardzie.

A czasy metalowania wspominam z sentymentem. Śmiesznie było
Przeszedłem praktycznie identyczną drogę życiową hehe zresztą nie tylko ja, masa kumpli podobnie. Kiedyś zbuntowany metal a dziś szanowany pan weterynarz (to nie o mnie ale o kumplu ), gdyby ktoś kiedyś biednej babci powiedział że ten gówniarz ubrany na czarno z długimi włosami i komandosem w ręku będzie leczył jej kotka to by pewnie się popukała w czoło i przewidziała mu przyszłość od ćpunów po alkoholików.

No ale z pewnych pierdół się wyrasta a przy muzyce się pozostaje, no chyba że ktoś nie był TRUE .

Okazuje się że Iron Maiden nie jest muzyką dla pedałów itd. itp. a dewiza "kto słucha większej młócki jest bardziej TRUE" odchodzi w zapomnienie.

Generalnie fajne czasy, masa wspomnieć i kupa śmiechu na myśl o nich.

Chyba jednak niewielki procent ludzi pozostaje w pełni wiernym swym młodzieńczym ideałom, jak ktoś wczesniej napisał przynależność do jakiejś subkultury to naturalny element dorastania i jako taki z czasem znika Człowiek zauważa że jednak są w życiu ważniejsze sprawy od nowej płyty Vader'a i biletu na Metalmanie
The Apostasy



Odpowiedz cytując