A ja, no cóż trochę inna bajka....

Na poczatku liceum zaliczyłam totalną fazę na DM. Czarna kurtka i białe jeansy - strój codzienny

po szkole do tego krzyż na szyję lub w uszach, buty na grubej podeszwie (również latem!) czasem kapelusz.
Biegałam ze sprajem po osiedlu malując na blokach DM i tymże sprajem "wieszając na szubienicy" napisy typu RAP- dzięki Bogu nikt mnie na tym nie złapał

Czasem zbieraliśmy sie u kogoś w domu żeby słuchać płyt - takie mini depoteki to były

wtedy też były pierwsze próby palenia pierosów i picia trunków wyskokowych o ile kruszon można takim nazwać
Choć to raczej krótki epizod bardzo miło go wspominam

i teraz nie raz wracam do płyt (już płyt nie kaset

) Depeche Mode które tak bardzo kojarzą mi się z beztroskim i szczęśliwym czasem szkolnych lat
ech.....
