dawniej to były subkultury: pamietam jako gówniarz niegroźnych okolicznych najebanych punków i wjazdy skinów.
Skinów nie znałem (jakoś okolica była punkowska) wśród punków było kilku porzadnych ludzi, reszty nie znałem
sam w tym klimacie zaczałem słuchac rocka i punk-rocka(pod wpływem siostry na pewno), a koło 12 roku zycia Sepultury. Słuchałem kasety Arise chyba z 20 razy, bo nie mogłem zrozumiec tej muzyki . w końcu zrozumiałem, zaczałem rozróżniąc dźwięki i wszedłem w metal.
do subkultury nie nalezałem,bo znajomych metali np w szkole nie miałem. Zresztą nie bardzo lubiłem dzielic ludzi subkulturowo. Oczywiscie że miałem czarne koszulki(mam je do dzisiajgdzieś) ale DŻIBUTI, to nie tak jak mówisz, bo przeciez kto z nas nie chodził by sobie w ciuchach Wisły po mieście gdyby realia były inne?
co do emo, to Krissu mistrzowsko to podsumował, zreszta przy okazji chociaz bardzo lubię gotyk, to styl innych słuchaczy mnie skutecznie zniechęca do koncertów itp moze to wina emo, moze nie, ale troche to podobnie wyglada
Podsumowując dawniej były subkultury pełną gęba z całym politycznym bagażem( nie wiem czy wiecie, ale wśród blackmetali trend neopogańsko- arysjki jest bardzo popularny), teraz to jest zwykła komercha
