dj_ibutti napisał(a):

Dla mnie wszystkie subkultury muzyczne to szajs Pokazywanie na siłe, jakim to się nie jest innym. Jakby się nie miało sobą nic do zaoferowania. Słucham praktycznie każdego rodzaju muzyki, ubieram i zachowuje się normalnie. Drażnią mnie: metale, punki, skini, hip-hopowcy, jazdowicze, anarchiści, antifa, emo i inne dziwactwa.
|
Punks & skinhead - to coś więcej niż "muza i stajl", chociaż popularność wyrobiły sobie właśnie dzięki nim; natomiast kiedy piszesz o antifie i o anarchistach w kontekście "subkultury muzycznej" to już bida. Nie wiem jakiej muzy słuchał Kropotkin i nie wiem, jak się nosiła hołota z RAFu, ale nie stawiałbym na oczojebne uniformy.
Ideologia przylepia się do niektórych subkultur, to fakt.
mb_1906 pisał tu o odłamach SH, (dodałbym jeszcze s.h.a.r.p.) - wiem jedno, łyse pały bardzo złą robotę robią dla wskrzeszenia ruchu narodowego w PL. Łatwo przypiąć łatkę - o, to ci łysi od Dmowskiego! i kanał gotowy.
Z drugiej strony, gdzieś od połowy lat 90 wyznawcy pana Romana świadomie pakowali się w ten kanał, licząc na masówkę, modę, trend. O tym, że ilość nie przechodzi w jakość, przekonują się do dziś.
Podsumuję cytatem z Dżibuta:
Cytat:
|
Wyróżniajmy się osobowością, a nie wyglądem.
|
,
przy czym zwracam uwagę - tak jak
kobieta_ - że subkultura to coś więcej, niż estetyka. To taki pociąg, do którego wskakujesz na krzywy ryj, bo po prostu chcesz skądś uciec albo dokądś dojechać (w towarzystwie raźniej oczw). Dopóki potrafisz z niego wysiąść i zachowujesz w głowie trochę krytycyzmu i oleju - jest ok. Dopóki...
Myślenie zbiorowe pożre wam głowę
