A tak.. czasy kiedy chodziło się na rockotekę do Rotundy. Jak nie było kasy to przychodziłem nawet koło 15 licząc, że uda się załapać na listę pierwszych 20 osób co wchodzą za free. I tak czekało się ze znajomymi kilka godzin racząc się wykwintnymi trunkami.
Całe wakacje po maturze tak spędziłem.
A glany od Szyszki dalej mam.
