jasnyGwint napisał(a):

Samowystarczalność Wisły to mega bzdura. To że teraz Wisła zarabia może i duże jak na polskie warunki pieniądze wynika tylko i wyłącznie z kasy wpompowanej wcześniej przez Cupiała. A jak widać dochody te ledwo starczają na bieżące wydatki. Oddajmy dług i zobaczymy co zostanie z tej samowystarczalności.
Kasa robi kasę. Dzięki sukcesowi sportowemu mamy więcej pieniędzy z C+, biletów, czasem się trafią jakieś puchary no i przede wszystkim z transferów. Nie można zapominać o wpływać z TF za reklamy które przekraczają zyski ze sprzedaży biletów. Ale bez inwestycji to wszystko sie skończy. Żeby być samowystarczalnym klubem w obecnej postaci co roku musielibyśmy znajdować chyba ze trzech Błaszczykowskich, a to jest niemożliwe, jak my nawet bazy szkoleniowej z prawdziwego zdarzenie nie mamy.
Nasza 'samowystarczalność' o której piszesz polega na tym że kiedyś dobry wujek Cupiał dał 100 mln, a teraz nie chce tych pieniędzy za wszelką cenę odzyskać (a w zasadzie nie on tylko banki) bo inaczej zostalibyśmy zmieceni z powierzchni ziemi i tyle było by z Wisły.
Ja nie twierdze, że nie mogło być inaczej. Odrobinie więcej szczęścia i być może już dawno gralibyśmy w LM, sprzedali jakiegoś zawodnika za 8-cyfrową kwotę i jakoś by się to kręciło, ale w tej chwili ta nasza samowystarczalność to iluzja.
|
Mistrzu, ja nie pisałem o działalności Cupiała w ogóle, tylko o aktualnej sytuacjii.Ktoś tu napisał, że Cupiał skąpy bo nie daje na transfery itp.Napisałem tylko, że on do Wisły nie dokłada od paru lat.Zdaję sobie sprawę, że gdyby nie Cupiał, nie było by tych 5 mistrzostw i tych wspaniałych chwil w pucharach.
Wykładnią tego, co się dzieje w Wiśle w ciągu ostatnich latach jest re inwestycja środków, które były ze sprzedaży naszych czołowych piłkarzy.Czyli optymistycznie nie jest.Pocieszający jest fakt taki, żeby sprzedawać graczy za jakiś konkretny pieniądz to musi być promocja- i bynajmniej nie chodzi tu o krajowe podwórko, więc jakiś poziom sporowy musi być zachowany.Pytanie tylko czy ten poziom osiągniemy przy coraz mocniej napierającej konkurencji.