Obejrzałem właśnie dokument o Andrzeju Iwanie. Bardzo mi jest tego człowieka żal. Alkohol ,hazard niszczą wielu znakomitych piłkarzy. Miejmy nadzieję ,że Pan Andrzej wyrwie się ze szpon piekielnego demona jakim jest nałóg. Najgorsze jest to ,że wsłuchując się w słowa takich ludzi można wysnuć wniosek ,że prawdziwe kłopoty zaczynają się wraz z końcem kariery ,kiedy kończą się pieniądze a stare przyzwyczajenia zostają.
Widzę ,że upiory przeszłości co jakiś czas wracają - Frankowski , Dan Petrescu. Jest parę detonatorów

.
Moim zdaniem (z resztą nie pierwszy raz piszę o tym na forum) Dan Petrescu w Wiśle zebrał potrzebne doświadczenia ,które na pewno jako inteligenty człowiek potrafił przeanalizować ,wyciągnąć wnioski i to zaprocentowało w pracy w jego obecnym rumuńskim klubie. Co do samej pracy w Wiśle Dana to uważam ,że został zwolniony zbyt pochopnie to raz , a dwa to przy karnych ,chętnych do pracy zawodnikach mógłby z tą drużyną osiągnąć więcej. Problem leży w tym ,że wielu zawodników , przedstawicieli starej gwardii w Wiśle Kraków umiejętnie potrafiło wykorzystać porywczy temperament Cupiała objawiający się szybkim zwalnianiem trenerów jak drużynie nie szło. Liczce robili w poprzek cały czas to dlaczego nie mieliby Petrescu ,który zmuszał ich to takiego wysiłku na obozach ,że aż krwawiły im sutki. Ja życzę Danowi jak najlepiej. Wiadomo do tanga trzeba dwojga. Może w innej konfiguracji personalnej ten trener osiągnie w Rumuni bardzo wiele .
A teraz Frankowski !! Ludzie !!! Wiadomo,że Frankowski strzelił w Wiśle od groma bramek i na pewno w historii naszego klubu zajmuje poczesne miejsce. Ale chodzi o to ,że jak powiedział prezes Ochódzki w "Misiu" plusy nie mogą nam przyćmić minusów. W przypadku Tomka sposób w jaki rozstał się z Wisłą Kraków to wielkie świństwo. Tak po prostu się nie robi i każdy normalny pracodawca uwzględniając potrzeby swojej firmy nigdy by się na takie zagranie poniżej pasa nie zgodził. Odejść za wszelką cenę przez jeden mecz który obciąża równomiernie całą drużynę. Po porażce w Atenach tok rozumowania Frankowskiego ,można opisać jednym zdanie "wyście za.......ili sprawę a nie myśmy za.......ili sprawę". I to Tomkowi bokiem wyszło.