wolfy napisał(a):

Wybacz, ale jeśli ty uważasz, że Brożek i Błaszczykowski za Engela, Nawałki czy Okuki są tymi samymi zawodnikami co teraz, to się ośmieszasz. Równie dobrze możesz twierdzić, że Boguski teraz, a ten z czasów Engela to ten sam zawodnik.
Co do "solidności" Kryszałowicza i Penksy, to nie wiem na czym miała ona polegać? Zresztą, my to ostatnio mamy prawdziwy urodzaj "solidnych" napastników: Dawidowski, Niedzielan, Kmiecik... Biegają, kopią piłkę, dochodzą do sytuacji strzeleckich. A że ich nie wykorzystują - no, ba - czegóż można wymagać od "solidnego" napastnika?
Każdy napastnik partoli "setki", czy jest to Brożek, Żurawski czy Torres. Jeżeli jednak twierdzisz, że Brożek marnuje tyle samo sytuacji co jeszcze parę lat temu - cóż, nie dysponuję stosowną statystyką, ale jakoś wizja "Brożek jest tak samo cienki, jak parę lat temu, a jego skuteczność to tylko i wyłącznie zasługa Skorży" do mnie nie przemawia. Chłopak dojrzał psychicznie i widać tego efekty - bo talent miał od zawsze.
|
Byłbym wdzięczny gdybyś skupił się na tym co napisałem zamiast bawić w zgadywanie co miałem ochotę napisać. Nie twierdzę, że Brożek i Błaszczykowski grają dziś na tym samym poziomie co wtedy. Twierdzę, że już za czasów Petrescu byli dobrymi zawodnikami, potencjalnie najlepszymi w lidze na swoich pozycjach, a okres kiedy współpracowali z Rumunem nie był dla nich czasem rozwoju, a raczej regresu formy. Oczywiście, że Brożek dojrzał. Dzięki temu z czołowego napastnika ligi, którym był za czasów Dana zmienił się w najlepszego. Nie potrafię ocenić jak duży udział miał w tym sam Paweł, a jaki Skorża.
Zwyczajnie śmieszy mnie to typowe dla petreskowych fanów zwalanie winy na zawodników. Wystarczy spojrzeć na piłkarzy, którymi dysponowały inne zespoły by uświadomić sobie jak bzdurne jest sprowadzanie problemów tamtej drużyny do skuteczności.
W 2006tym Legia zdobywała mistrza mając w ataku takich wirtuozów jak: Gottwald, Janczyk, Klatt, Kucharski i Włodarczyk. W kolejnym sezonie Zagłębie miało: Banaczka, Chałbińskiego, Piszczka i Plizgę. Parafrazując Twoje pytanie: Kto tam miał bramki strzelać?
Przez solidność rozumiem, że wpuszczając ich na boisko można było oczekiwać przyzwoitej gry. Nie rewelacyjnej, nie dobrej - po prostu przyzwoitej. Wszystko ponad to było miłym bonusem. W przypadku Dawida, Niedzielana i Kmiecika można oczekiwać tragedii. Podobnie było z Kuźbą, Chiacu lub Gołosiem za czasów Dana.
wolfy napisał(a):

|
Na jakich zarzutach się skończy nie wiesz ani Ty, ani ja, nie wiedzą nawet prokuratorzy - bo śledztwo jest wciąż rozwojowe. Kilka lat temu, kiedy mówiło się o korupcji w polskiej piłce Tobie podobni reagowali pukaniem się w czoło. "Nie ma dowodów, nie ma o czym mówić" - ależ oczywiście, jakże szczytna zasada.
|
Bardzo przepraszam za to, że jestem racjonalistą i dostrzegam różnicę pomiędzy opiniami i domysłami, a faktami.
wolfy napisał(a):

|
Przyjmij do wiadomości, że jest subtelna różnica między "literą prawa" a czyjąś opinią, a czasami również - stanem faktycznym.
|
Ależ ja to rozumiem. To raczej Ty masz z tym problem, bo nie zauważasz, że Twoja opinia o wpływie sędziów na pracę Petrescu nie może zostać potwierdzona. Fakt to zdarzenie, do którego doszło, a nie to zdarzenie, do którego Twoim zdaniem doszło. Na dzień dzisiejszy Twoja opinia jest najzwyczajniej w świecie nieuzasadniona. Jeśli kiedyś pojawią się dowody potwierdzające Twoje tezy pogratuluję Ci trafnego osądu sytuacji.
FraMat napisał(a):

obawiam się, że prawda wyglądała zupelnie inaczej.
Druzyny prowadzone przez Petrescu potrafią w trakcie meczu, w zależności od sytuacji i sposobu gry rywala, zmieniać ustawienie, zmieniać schematy, grać za każdym razem inaczej. To tylko dyletantom wydaje się, że taktyka ta polega na pressingu-przechwycie-wykopie.
|
No ładnie. Facet, który podczas najlepszego okresu Skorży w Wiśle pytał na czym polega różnica pomiędzy taktyką Petrescu, a taktyką Skorży nazywa kogoś taktycznym dyletantem? Skomentuję to najdelikatniej jak potrafię - to tak, jakby Forrest Gump uważał kogoś za głupca.
Nie mam pojęcia jak gra obecny zespół Petrescu, więc możemy tylko rozmawiać o jego Wiśle. Szczerze mówiąc nawet nie interesuje mnie co się dzieje w lidze rumuńskiej, bo uważam, że podobnie jak polska należy do grupy lig egzotycznych, w których dzieją się różne cuda. Mocne zespoły nagle stają się słabe, a kopciuszki mocne, na ważnych stanowiskach w klubach zostają zatrudnieni dziwni ludzie i takie tam. Za dość miarodajne uważam tylko wyniki tamtejszych drużyn osiągane w pucharach, a ponieważ petreskowy zespół wiele sobie w nich nie pograł nie mam jeszcze wyrobionego zdania.
Jak najbardziej mogę się zgodzić, że Wisła Petrescu potrafiła zmienić w trakcie meczu ustawienie. Natomiast nie mogę się zgodzić z tym, że miało to istotny wpływ na schematy gry i założenia taktyczne. Raczej było podyktowane aktualną sytuacja kadrową (lepszą formą jednych zawodników, słabszą innych) niż chęcią poprawienia taktyki.
FraMat napisał(a):

|
Stwarzanie sytuacji napastnikom przychodzi dziś z takim samym trudem w przypadku zespołu skorżowego.
|
Owszem, ale dziś kadra Wisły jest węższa i słabsza. Rok temu, gdy zespół był personalnie na zbliżonym poziomie do drużyny Petrescu różnice były olbrzymie. Nie widzę sensu w komentowaniu reszty Twojego posta, bo moim zdaniem wychodzisz z błędnego założenia, że obecny zespół jest równie silny personalnie co drużyna, którą miał do dyspozycji Dan.
max TS napisał(a):

|
Za to trzeba zauwazyc ze dryzyny przeciwne praktycznie nie mialy zadnych okazji!
|
Fakt, przy tak skomasowanej obronie rywalom grało się naprawdę ciężko. Pytanie brzmi, czy opłacało się tak bronić kosztem siły ofensywnej?
wiosna 05/06 13 meczy ligowych, 8 goli straconych
jesień 06/07 7 meczy, 4 gole
łącznie 20 meczy - 12 goli , 0.6 gola na mecz
sezon 07/08 30 meczy, 18 goli, 0.6 gola na mecz...
Jeśli masz ochotę podlicz gole zdobyte w tych okresach...
max TS napisał(a):

|
Chyba nikt nie pamieta, ze wtedy w naszej bramce stal Pawelek, a Dolha wszedl na stale dopiero za Okuki.
|
Ja o tym pamiętałem. Ty najwyraźniej zapomniałeś, że na początku przygody Dana z tym klubem pierwszym bramkarzem był Majdan i on grał przez większą część rundy.
max TS napisał(a):

|
Takich przykladow jest wiecej...szkoda tylko ze ludzie, ktorzy krytykuja nasza gre za Dana pieprza jakies ogolnikowe farmazony, a nie popatrza trzezwo na rzeczywistosc!:/
|
Ja już kilka razy prosiłem, by fani Dana otworzyli mi oczy, uświadomili i wyjaśnili na czym polegał jego fenomen.

Szczególnie ten profesjonalizm szalenie mnie intryguje. Niestety nikt się tego nie podjął i jakoś wszyscy koncentrują się na atakowaniu moich tez, a nie na przedstawianiu własnych...