wtf napisał(a):

|
Nie zgodzę się z Tobą, takie "luźne" podejście do edukacji przyniesie znaczne szkody w poziomie wykształcenia.
|
Właśnie dlatego napisałem, że program państwowy istniałby na wstępie i większość rodziców, by nic do niego nie miała i się do niego dostosowała. To wyklucza luźność polegającą na tym, że jakiś rodzic powie "ja jestem analfabeta, to mój syn też nie musi umieć pisać, niech od razu idzie w pole!" Jestem natomiast za zwiększeniem możliwości profilowania wiedzy w stosunku do tego co jest teraz, na poziomie szkół średnich, gdzie uczeń przykłada się jedynie do tych przedmiotów, któe zdaje się na maturze, a reszta przedmiotów jest dla niego przykrym obowiązkiem, z któego wykonywania NIC wynosi.
wtf napisał(a):

|
Dlaczego uważasz że akurat rodzice będą wiedzieć co danemu dziecku w życiu się przyda? Osobiście wydaje mi się że tak możliwość sprowadzać się będzie jedynie do projekcji niespełnionych ambicji rodziców na dzieci (bo mamusia chciała zostać lekarzem ale się nie udało i uczy biologii w podstawówce to zmusza córkę do rycia na pamięć łacińskich nazw jakiegoś robactwa, a dziewczyna interesuje się wyłącznie chorałami gregoriańskimi na ten przykład)
|
No więc właśnie, matka lepiej zna swoje dziecko niż władza państwowa i to ona wie, że córka interesuje się chorałami gregoriańskimi. Może więc chcieć rozwinąć w córce akurat te zainteresowania i zwiększy dla niej wymiar godzin muzyki. Z drugiej strony może to uznać za mało przyszłościowe i nawet jeśli byłby to wynik jej własnych niespełnionych ambicji, to postara się z córki zrobić lekarza. Po kilku latach córka jej i tak na pewno podziękuje za to, że ma świetną pracę. A władza państwowa natomiast wrzuci ją do innego wora z innymi, co na wstępie zniechęca do wszystkiego.
wtf napisał(a):

|
Chciałbym jeszcze dodać, że podobnie jak Tobie, obecny model szkolnictwa w Polsce nie podoba mi się bo jak napisał ktoś na poprzedniej stronie produkuje on w większości ludzi którzy będą nadawać się do pracy przy taśmie produkcyjnej
|
Nie zgadzam się z tym do końca. Na swoim przykładzie powiem, że nauka w liceum nie była dla mnie wklepywaniem formułek, ale w jakiś sposób starała się nas nauczyć właśnie samodzielnego myślenia (jeśli słabo mi wychodzi, to jest to raczej wina moich genów heh). Irytujące było jedynie duże rozdrobnienie przedmiotów i brak możliwości bardziej szczegółowego skupienia się na tym, co było ważne dla danego ucznia.
darotsok73: nazywanie Giertycha brunatnym to skrajna ignorancja.