Ja dzisiejszy dzień przywitałem z letkim kacem... tak , tak, zamiast dorzucać się do WOŚP-u

to szalałem

a dzisiaj się nie oddalam na 500 metrów od miejsca zamieszkania bo się boję osaczenia... :/
Wczoraj idąc przez Rynek jeden gościu rozmawiał przez telefon o WOŚP-ie i stwierdził wszem i wobec na cały głos, że on ".......I CAŁY TEN WOŚP I DORZUCAŁ KASY NIE BĘDZIE..."

nie ukrywam, że parsknąłem pustym śmiechem
