parumbuła: cofnij się kilkanaście stron w temacie. Dyskusja była długa i zażarta i co ciekawe, pozostała nierozstrzygnięta. Znaczy, większośc się zgadzała ze sobą, ale Paulinka miała inne zdanie
Ogólnie co do zawracań... no cóż, najlepiej będzie, jeśli trafisz akurat na takie, jakie robiłes podczas kursu

Co nie jest trudne, bo te trasy i okolice to przez 30 godzin się męczy.
Jeszcze tak ode mnie, kierowcy od prawie 3. miesięcy. Po pierwsze: 30 godzin jazd to nic. No dobra,może jakieś podstawy, ale niech nikt nie myśli, że jak zda egzamin, to jest królem szos. Nie jest. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć... a po 100 tys. kilometrów można się czuć lepszym

Po drugie: jazda latem a zimą to też inna bajka.
Po trzecie: jazda trasą, którą się zna, a nową, gdy obok Ciebie nie ma instruktora, jest, nazwijmy to, ciekawsza
