|
chore to jest w ogóle to, że jakiś minister ustala zbiór lektur, to szkoła powinna decydować o lekturach a rodzice o tym gdzie posłać swoje pociechy, podobnie sprawa powinna się mieć z przedmiotami tzn które przedmioty i ile godzin lekcyjnych na każdy z osobna
no z resztą niech do MEN dorwie się dajmy na to stalinistka Senyszynowa, można się domyślać jakie będą obowiązywać lektury oraz jakie nowe "przedmioty" zostaną wprowadzone(nauka o gejach, podstawy tolerancji, europeistyka - nauka o instytucjach unijnych)
|