Cholera, jak tak czytam i slucham o tej reformie, o Sienkiewiczu, Gombrowiczu itd, to sobie mysle ze najlepiej byloby wprowadzic model z Harrego Pottera.
W kazdej szkole po cztery "domy" i juz. Odpowiednio po dwa liberalne i konserwatywne- w tym jeden radykalny a drugi centrujacy. Klotni nie bedzie wcale mniej- ale beda one mialy jakas sensowna podstawe.
W tym, wydawaloby sie glupim, pomysle jest jedno racjonalne ziarenko. Powtorze frazes, ktory mimo ze oklepany i sluszny, nadal nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia i jej nowymi wykwitami: o profilu nauczania powinni decydowac rodzice, a nie jakies tam panstwo czy nauczyciele.
Czy to jest takie niedorzeczne?
Ano w Wielkiej Brytanii nadal funkcjonuje stara os podzialu Eaton-Oxford i wszyscy doskonale wiedza kto jest lewakiem, kto konserwa, gdzie poslac dzieci do szkoly i co z tej szkoly wyniknie.
U nas nie wynika nic, bo wiekszosc "rodzicow" ledwie potrafi sie podpisac. Ale tę mniejszosc trafia regularny szlag gdy sie slyszy, majac poglady i tradycje narodowo-katolickie, ze dzieciakom podtykaja jakichs ćpunow czy lewakow. A innych trafia identyczny szlag, bo ich dziecko nie idzie w zadna nowoczesnosc tylko jak nie Bogurodzica to Sienkiewicz (staram sie pominac swoje poglady i pisac "po rowno").
A pomijajac kwestie swiatopogladowe- panie i panowie!- nie mamy sie czym ekscytowac. To zadna tajemnica, ze dzisiejsza edukacja to nic wiecej jak tylko maszynka do produkcji pracownikow najemnych. A ze polski pracownik jest coraz drozszy a globalizacja postepuje- niebawem wiele zagranicznych firm zwinie sie z tego najweselszego baraku (dokladnie pierwszego dnia gdy poczynione inwestycje sie zwroca!). Poleca przecinac wstegi w fabrykach i biurach w Azji a my sobie tu zostaniemy z naszymi Sienkiewiczami i Gombrowiczami. Bez ludzi wolnych, myslacych, potrafiacych zyc w kapitalizmie samodzielnie- bez dojnego cycka "pracodawcy", ze tak obrzydliwie dodam, nadgryzionego przez etos zwiazkow zawodowych i sprawiedliwosci spolecznych.
Nie wierze w zadne spiski antyklerykalne czy klerykalne. Byc moze poszczegolne kontrowersje dt. lektur czy programow to po prostu zwykle ludzkie pomylki. Bo moim zdaniem to nie jest najwazniejsze.
Polskie reformy edukacji maja na celu zrobienie tego, co jest juz od dawna patentem na zachodzie: waska, ale szczegolowa specjalizacja.
Problem w tym, ze spoznilismy sie o jakies 30 lat, bo teraz - jak juz zdazylem napisac- gospodarka sie raczej zwija. Nie bedzie takich eksplozji miejsc pracy jakie mialy miejsce lata temu na zachodzie.
Lopatologicznie piszac, gdy bylo w USA i Europie cholernie bogato (a i jeszcze z kazdym rokiem bogactwo roslo) to wielu bylo stac na zatrudnianie doslownie jednego czlowieka od jednego klawisza na klawiaturze czy tam innego guzika. Teraz tendencja jest spadkowa i to wlasnie zwiekszenie zakresu obowiazkow na danym stanowisku bedzie sie liczyc- my natomiast smialo wchodzimy w "europejskie standardy specjalizacji". Kurde to jak lot do gwiazd obserwowanych z Ziemi (mam nadzieje ,ze ta nasza edukacja nie upadla az tak nisko zebym musial tlumaczyc gdzie teraz sa te gwiazdy, co je na niebie widzimy...).