|
Widzę, że rozgorzała dyskusja na temat afrykańskiej piłki, więc jako, że troszkę o niej wiem, wtrącę swoich słów kilka.
Po pierwsze, nie wiem skąd wziął się wątek Egiptu. Tam piłka ma status religii. Kluby w dodatku operują bardzo dużymi pieniędzy, o których nie śni Wilczek i jego świta. Widać to zresztą po nazwiskach. Gwiazdy reprezentacji Faraonów z Aboutriką na czele i dwóch Angolczyków, z czego jeden to świetny Flavio. W drugiej części kairu możemy znaleźć klub o nazwie Zamalek. Posiadanie dość dużych pieniędzy i gwiazd pokroju Juniora Agogo (tak na marginesie - Henri Michel lada chwila podpisze tu kontrakt) nie przekłada się jednak na wyniki. Zamalek przegrywa wszystko, co popadnie i gdyby nie podkupienie wicemistrza Egiptu przez azjatycką ligę mistrzów, zapewne w przyszłej edycji nie oglądalibyśmy Rycerzy w najbardziej przestiżowych rozgrywkach Czarnego Lądu.
Ale ja nie o tym.
Gwiazdy klubów są jak najbardziej do kupienia. I wcale nie interesują się nimi Manchestery i Reale. Prostym przykładem jest tutaj mistrz Nigerii - Enyimba FC. Grali w tym sezonie naprawdę świetnie i wypromowali dwie gwiazdy Enzewę Otorgu i Stephena Worgu. Na tego drugiego rzekomo chrapkę miały wielkie potęgi, ale jak sam później przyznał, nic z tego zainteresowania nie wynikało. Ostatecznie wybrał ofertę sudańskiego Al Merreikh, który wyłożył za niego 2,5 miliona dolarów. Otorgu zaś wyleciał do Tunezji i od następnego sezonu będzie graczem Club Africain. Można? Można.
Ciekawie również wygląda rynek WKS'u i Kamerunu. Działają tam dwa kluby, które trudnią się w szkoleniu zawodników. Zarówno ASEC Abidżan i Coton Sport rywalizowały w tym roku w Lidze Mistrzów i ci drudzy mogą pochwalić się nawet wejściem do wielkiego finału. Ojcowie tego sukcesu mieli być rozchwytywani przez kluby i są...tyle, że z Afryki. Póki co mówi się o odejściu Kamilou'y Daudy do Al Ahly za marne 500 000 $.
Wydaje się, że największą przeszkodą Wisły w rychłej ekspansji na kontynent afrykański będą potęgi z ...Sudanu. Tamtejsze kluby bardzo skorzystały na rozpoczęciu eksploatacji ropy naftowej i teraz bawią się w szejków. Praktycznie każdy wybijający się zawodnik dostaje stamtąd ofertę. Ostatnio Aboutrice proponowano 3 miliony euro za rok gry.
Jak widać, Polskie kluby wcale nie są na straconej pozycji w konekcie pozyskiwania utalentowanych zawodników z Czarnego Lądu. Musi się jednak zmienić podejście. Trzeba po prostu wysłać kogoś do takiego Kamerunu i czekać na efekty. Niestety, kolejne wypowiedzi polskich menadżerów skutecznie odstraszają prezesów klubów, którzy zapewne myślą, że przecież to już wszystko jest obstawione skautami. Jak widać, nie.
Pozdrawiam
|