Oczywiście że wole psy.Miałem 2 dwa kundle starszy (14lat) zdechł na raka w ubiegłym roku na święta, drugiego psa mam do dziś.Stwierdziłem że jak miałem dwa psy to musze mieć drugiego i na początku tego stycznia zakupiłem biszkoptowego labradora

.Z jednej strony mądry pies z drugiej strony zachowuje się jak szczeniak,niezdarny,leniwy, zawsze uśmiechnięty, ucieszony i zawsze merda ogonem.Wczoraj wlazł do salonu pomachał ogonem bach bach 3 bańki z choinki zbite :O.Mało tego aportuje wszystko nawet kamenie z wody.Jest strasznie rozbrykany i łakomy nieraz zwędził coś z kredensu do żarcia.2 dni przed świętami mama ugotowała ozór wołowy i zostawiła na stole żeby się przestudził.Chwila nieuwagi i został pusty talerz.Podejrzenie padło na niezwykle ucieszonego i zadowolonego psa jednak ze względu na brak dowodów śledztwo umorzono.Hm co tam jeszcze uwielbia wodę, potrafi na spacerze zanurzyć się w kałuży i taplać w niej nie przeszkadza mu nawet to że nie jest to kałuża tylko zwykłe błoto.....W czasie snu szczeka i pierdzi(wierzcie nie chcielibyście być w pomieszczeniu wtedy

).Teraz z psami jest problem bo suka ma cieczke a ten labrador chaciałby coś poruchać i trzeba pilnować.Dawałem mu przez jakiś czas brom żeby go troszkę zastopować,Gdzie tam jest jeszcze gorzej niż było.