Wyświetl pojedynczy post
kot
Senior Member
 
 
Od: 04.2003
Skąd: Witcherland

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#863
Stary 27.12.2008, 21:57
Wojtas

Bardzo ważne jest to aby uzmysłowić kadrze trenerskiej w klubie, że przykład Marcello jest wzorcem do naśladowania. Może i Skorża w te parę dni szkolenia w Liverpoolu podpatrzył treningi w wydaniu Beniteza, gdzie nacisk szedł przede wszystkim na taktykę i zgranie zespołu, ale może nie zdążył zapytać Beniteza o treningi kondycyjne lub indywidualne piłkarzy. W ligach zachodnich i w ogóle w sporcie zawodowym, dbanie o kondycję leży przede wszystkim w gestii samych zawodników. Część ćwiczeń zawodnicy wykonują poza klubem, tak jak to robi Marcello. Jest wręcz oczywistością, że każdy piłkarz ma opracowane pod okiem klubowych fizjologów i specjalistów, zestawy obowiązkowych ćwiczeń poza klubem. Piłkarze albo ćwiczą na swoich prywatnych przyrządach albo w pobliskich od domu ośrodkach ćwiczeń. Oczywiście normą jest przestrzeganie diety i poranne biegi bez względu na pogodę. To jest jakby norma w obowiązkach lub może w interesie piłkarza aby gro ćwiczeń kondycyjnych wykonywać poza klubem a w klubie skupiać się na taktyce czy technice oraz zgrywaniem się z kolegami z zespołu. Aby wytrzymać konkurencję z innymi kolegami, nikt nie jest w stanie sobie odpuścić taki styl pracy poza klubem. Klub systematycznie bada wydolność organizmów piłkarzy i specjalnym zestawem ćwiczeń, natychmiast obnaża tych piłkarzy, którzy zaniedbują pracę nad swoją kondycją, co natychmiast skutkuje ich przesunięciem do rezerw. Takie podejście do zawodu piłkarza nie jest tam czymś specjalnym lub nienormalnym, jak w wydaniu Marcello na tle innych kolegów z Wisły. To się nazywa profesjonalnym podejściem do zawodu. Są rożni trenerzy i różne obciążenia treningowe i w zależności od metod pracy w klubie, piłkarze dostosowują swoje treningi indywidualne. Są też tacy, którzy wolą te treningi wykonywać w klubie i wtedy część pracowników działu sportowego, musi im nadprogramowo w tym pomagać lub asystować. Część piłkarzy dodatkowo doskonali też technikę w klubie, gdyż do tego potrzebne są odpowiednie warunki, jakich w domu czy ogrodzie nie jest łatwo sobie stworzyć. Tak naprawdę zwykły dzień profesjonalnego piłkarza czy jakiegokolwiek innego sportowca na poziomie europejskim, to mrówcza, żmudna i systematyczna praca nad sobą, kosztem wielu innych przyjemności życiowych a czasem i rodzinnych. Życie sportowca zawodowego ma ograniczone ramy wiekowe i lata te trzeba całkowicie podporządkować wybranemu zawodowi, aby okres ten wykorzystać maksymalnie, tak w celu osiągnięcia własnego prestiżu w tym zawodzie, jak i maksymalnych profitów finansowych, możliwych w tym czasie do zdobycia. Absolutnie w Wiśle należy zmienić system treningowy, chcąc marzyć o udanej grze Wisły w pucharach czy grze naszych piłkarzy w klubach zachodnich. To jest warunek sine qua non w niezbędnych w Wiśle zmianach w stylu pracy. Inną jest rzeczą, że trudno jest nadrobić braki techniczne czy taktyczne z okresu szkolenia juniorskiego, ale choć kondycje należy poprawić natychmiast a i braki techniczne, też można się starać zminimalizować. Czy stać Skorżę na wprowadzenie profesjonalnego rygoru treningowego w klubie ? Myślę, że leży to w jego interesie, gdyż końcowka rundy jesiennej oraz mecze pucharowe Wisły, wykazały absolutną konieczność zmian w tym zakresie. Może Dan zbyt raptownie chciał to zmienić ale Skorża tych zmian także nie może uniknąć. Może etapami ale jak najszybciej musi ulec zmianie podejście tak Skorży, jak i pilkarzy do spraw własnej kondycji i zaangażowania w treningi jak i wszelkie mecze o stawkę. Dan Petrescu ma 100 % racji w ocenie przyczyn naszych piłkarskich ułomności. Mając świadomość marnej kasy w naszej lidze i marnej techniki naszych piłkarzy, trzeba to nadrabiać wybieganiem i zaangażowaniem boiskowym, gdyż objawianie się naszych słabości w obydwu przypadkach, kończy się katastrofą w pucharach i nikogo to nie powinno już dziwić a tym bardziej powrót naszych piłkarzy po nieudanych wojażach zagranicznych. Najprzykrzejsza jest jednak prawda podana przez Dana Petrescu o naszych piłkarzach, że oni z góry wiedzą, że przechodząć do klubów zachodnich, robią to tylko dla kasy, nie łudząc się nawet, że zrobią tam jakiekolwiek kariery. To jest prawdziwa tragedia i prawda zarazem o naszych piłkarzach. Na zachodzie już to zauważyli i dlatego nikt nie chce płacić dużo za piłkarza z Polski.
Ostatnio edytowane przez kot : 27.12.2008 o godz. 22:07.
Nie ma rzeczy niemożliwych.
Odpowiedz cytując