|
Po bramce dla nas, część Polaków (nawet nie wiem czy byli to kibice Lecha, wątpię) siedzących na sektorach Feyenoordu zbyt mocno okazywała radość i zostali pogonieni. Dodać należy, że proporcje starcia to kilkudziesięciu na kilku/jednego. Owa akcja + pojedyncze petardy i bezustanna napinka na stadionie, to jedyne na co było stać Holendrów. Na mieście spokój, mimo, iż chodziliśmy wszędzie w małych grupkach.
|