Przemoo napisał(a):

no ale jaki sens jest przytaczać fakt meczu w tv publicznej skoro zaprezentowała ona tylko dwa mecze...?
poza tym idąc Twoim argumentem dolicz sobie też mecz Lech - Legia z TVP to sam go obalisz...
|
Wydaje mi się, że bardziej mu chodziło o to, iż TVP "podebrała" widzów C+ odnośnie tych dwu meczy, zatem ta statystyka nie pozwala w 100% na wnioski jakie Ty wyciągnąłeś. Jeśli on zastosuje Twój argument, żeby doliczył oba mecze, to skończy się to tym, że Odra W. wcale nie będzie na pierwszym miejscu, lecz na 3. A to chyba już pewna różnica prawda? Niemniej, dzięki za zestawienie.
harthausen napisał(a):

Ostro pojechałeś, ale co do sportu, piłki w szczególności to wydaje mi się całkiem odwrotnie. Kluby właśnie po to są, by ogniskowały solidarność plemienną, która, jak widać siedzi w naszych osobowościach głęboko.
Dziennikarzy pomijam, bo ci gadają tak, jak żąda ten co im płaci.
Lepiej, byśmy sobie pokibicowali naszej kochanej Wisełce ,aniżeli robili czystki etniczno-religijno-majątkowe z odcinaniem głów pokonanych wrogów i noszeniem ich na pikach.
A poza tym tylko Polski bym do tego worka nie wrzucał. Wystarczy sobie przypomnieć reakcję kibiców BVB po tym jak Schalke dostało wykop od naszych. Chłopy były pijane ze szczęścia, a przecież to kulturalny Zachód
|
W gruncie rzeczy najbardziej chodziło mi o dziennikarzy sportowych, bo tego ten temat dotyczy.
Ale skoro już poruszyłeś pośrednio związany wątek, to też się wypowiem.
Solidarność plemienna leży głęboko w naszej kulturze, sięga najstarszych korzeni - i zaobserwujesz ją wszędzie - czy to będzie grupka noszących komórki SE, czy ludzi zafascynowanych starymi samochodami, czy wreszcie grupka emo. Osobny temat, że kluby rzeczywiście ogniskują daleko szersze społeczności z tym, że my jako społeczność klubu Wisła Kraków, staramy się w idei klubu umieścić jakieś nadrzędne wartości. Nie przypadkiem wielbiony jest Henryk Reyman, a nie Tomasz Frankowski. Za jakie cechy, każdy z nas wie. Teraz jeśli te cechy przenieść na piłkę nożną - która jest walką, ale walką honorową (pomimo całych zjawisk korupcji, które przecież chcemy wyplewić). Walczymy o mistrzostwo, dominację w kraju - stąd zaogniają się relacje pomiędzy nami i innymi miastami np. Warszawą. Ale w tym wszystkim chyba chodzi o to, żeby robić to na kanwie uczciwości i popularyzowania własnych nadrzędnych idei, popychania wózka z napisem Wisła (czy też przykładowo Legia) na sam szczyt, a nie na siedzeniu na tym szczycie i rzucaniu innym kamyków pod nogi (vide dziennikarze sympatyzujący z jakimś klubem i deprecjonujący osiągnięcia innego). Stąd wnioskuję, że z kolei każdy dziennikarz sportowy za swój najważniejszy obowiązek, choćby był fanem Legii, Wisły, Lecha itd., ma przyjąć obiektywizm.
Na razie nie ruszam tematu jak to wygląda w innych krajach, ale jestem zdania, że jednak gdzie indziej to zjawisko rzadsze niż u nas. Interesuje mnie przede wszystkim nasz kraj i uważam, że cały czas mamy toczącego nas raka i nie robimy zbyt wiele, aby się go pozbyć.